11 kwietnia 2002

...

Jak to się dzieje, że niby mam przyjaciół, ale jak jest mi źle nie mam do kogo pójść i się wypłakać.
Czy w takim razie to jest przyjaźń?
Kocham moich przyjaciół. Bardzo dużo jestem w stanie dla nich zrobić, wybaczyć, zrozumieć, dostosować się. Jestem dużo bardziej tolerancyjna, mniej wymagająca niż w stosuknu do M.
Więc dlaczego to jemu się wyżalam, wypłakuję, a nie im?
A przecież nie uważam go za swojego przyjaciela.
Cholera, jakbym miała mało zmartwień…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz