15 kwietnia 2002

Prywatność w blokowisku

O tym, że pode mną mieszka studentka dowiedziałam się przypadkiem.
Wrócilismy kiedyś z wakacji a tu… awantura. Że nie zakręciliśmy wody jak wyjeżdżaliśmy no i stało się – zalaliśmy sąsiadkę na dole. Dziewczyna wezwała na pomoc swoja mamę i w ten sposób teściowa poznała mamę naszej sąsiadki a my z sąsiadką nie znamy się nadal.
Którejś nocy obudził mnie krzyk. Krzyk rozkoszy. Trzecia w nocy to taka sama dobra pora na uprawianie seksu jak każda inna, tylko czemu tak głośno?
Dwa dni temu wieczorem słyszałam w łazience jak wymiotuje. Zdarza się. Rano – znowu wymiotuje.
No, to musiała być niezła impreza, pomyślałam. Wieczorem – znowu wymiotuje.
Wszystko stało się jasne w sobotę, kiedy leżąć w wannie wypłakiwała się przyjaciółce przez telefon – że ona się zabije, że za żadne skarby nie powie ojcu, że ona nie wie co robić.
Laska zaszła w ciążę i „zupełnie nie wie jak to się stało, chlip”. A w dodatku nie jest pewna z kim, a jeżeli z tym co przypuszcza „to on się na pewno na nią wypnie, chlip”
No cóż, nawet trochę mi jej żal, bo ciąża nieźle daje jej się we znaki. Wymioty wcale jej nie przeszły. Już wiem, że jak wchodzę do łazienki i nikt nie wymiotuje to pewnie gdzieś wyszła. Co, trzeba przyznać, zdarza się jednak rzadko.
Ale najlepsze jest to, że nie wiem ani jak wygląda ani jak się nazywa. I nawet może spotykam ją w windzie zupełnie o tym nie wiedząć.
Nie ma to jak życie w blokach…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz