Nie wiem co się dzieje, ale 19-ta to ostatnio dla mnie godzina graniczna. O 19-tej idę do wanny i właściwie mogłabym od razu iść spać. Oczywiście jest to niemożliwe, więc snuję sie po mieszkaniu jak zombie.
Niby coś tam robię, coś tam posprzątam, coś tam naszykuję na następny dzień, sprawdzę dzieciom lekcje, ale to wszystko dzieje się jakby obok mnie... Ja sama myślami jestem już w łóżku.
Najgorsze, że dzieci wytrzymują dużo dłużej i każdego dnia toczę batalię z Kudłatą, żeby dała mi święty spokój i pozwoliła spać.
W dodatku, czasami, tak jak dzisiaj, wracam do domu po 18-tej i już naprawdę nie ma szans na zrobienie czegokolwiek. A tu jutro sałatka u Kluchy - trzeba mu przygotować składniki.
Ugotowałam marchewkę. Ktoś zjadł. Muszę ugotować nastepną.
Jajka gotowałam 4 razy. Pierwszy raz od bardzo dawna mam kupne jajka. Nie wiem co z nimi jest nie tak, ale 3 pierwsze wyrzuciłam - miały jakiś dziwny kolor...
Jakieś 4 strony mam przeczytać na jutro i chyba przekracza to moje możlwości. Przeczytam rano przed pracą.
A ważne, bo jutro drugi dzień szkolenia. Szkolenia, które jest naprawdę dobre. Szkolenia z negocjacji, na którym naprawdę uczą nas negocjować. Nie taktyk, technik, mowy ciala i całego tego shitu, tylko praktycznej strony negocjacji. Teoria ograniczona do minimum i ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia.. Już teraz wiem, że to szkolenie dobrze mi robi, obnaża wszystkie moje słabe punkty, uczy jak sobie z nimi radzić... Trochę z nudów poszłam na to szkolenie, a tu taka perełka. Kto by pomyślał...
_________
Pamiętacie, jak w zeszłym roku robiliśmy Kudłatej badanie pod kątem dysleksji? Badanie, które niczego nie wykazało, poza tym, że Kudłata jest leń śmierdzący.
Zaczęłyśmy wtedy żmudne, codzienne ćwiczenia ortograficzne. Przerwałyśmy na wakacje, po wakacjach zaczęłyśmy znowu.
Wczoraj było pierwsze od tamtej pory dyktando. Niezapowiedziane.
Wyłożyłysmy się tylko na rzeźbiarzu.
W ten sposób zaliczyłyśmy pierwszą w naszym życiu czwórkę z dyktanda. (pierwszą w dorosłym życiu. Klas 1-3 nie liczymy - tam z definicji były same piątki)
_________
Spotkałam dzisiaj panią pedagog przed szkołą. Pani pedagog jest pedagogiem z powołania, ma podejście do dzieci, stara się zrobić dla nich jak najwięcej i jest jedną z niewielu osób w szkole, które naprawdę szanuję.
Rozmawiałyśmy o niechęci dzieciaków do pływania, o tym z czego to wynika, o planie lekcji, który jest ułożony pod dzieciaki niepływające i który w praktyce uniemożliwia pływakom uczestnictwo w zajęciach pozalekcyjnych.
Przy okazji pani pedagog potwierdziła, że między Kudłatą a wychowawczynią istnieje konflikt.
Pamiętam jak sama byłam w szkole i jak mówiłam rodzicom, że ta czy inna pani mnie nie lubi. Rodzice to lekceważyli, zaprzeczali, zbywali twierdzeniem, że tylko mi się wydaje.
Ja na początku też zbywałam Kudłatą, kiedy mówiła, że wychowawczyni jej nie lubi.
Mam nauczkę - nigdy więcej nie lekceważyć tego, co mówi własne dziecko. Ona doskonale czuje kto ją lubi, a kto nie.
Konflikt z wychowawczynią potwierdza nie tylko pani pedagog. Pani od matematyki również.
Nie wem tylko czy w tym przypadku można mówić o konflikcie. Po jednej stronie jest dziecko, po drugiej nauczyciel-wychowawca. Ktoś powinien być mądrzejszy.
_________
Ten pan, co to się odezwał po 10-ciu latach, na potrzeby tego bloga nazywany będzie Kurzą Łapką.
Otóż Kurza Łapka, po pierwszym fochu, że nie rzucam mu się w ramiona, nadal utrzymuje kontakt.
Kontakt dosyć utrudniony, bo życia mu nie ułatwiam.
Trzeba mu przyznać, że od tamtego momentu zachowuje się bardzo przyzwoicie, żadnych aluzji nie rzuca, rozmowy prowadzimy na tematy absolutnie neutralne. Dzisiaj to były motocykle i skutery, bo Kurza Łapka i lubi, i posiada, i używa.
Ja co prawda skutera od motocykla nie odróżniam, ale rozmowy prowadzę. Głównie dlatego, że chciałabym się w końcu dowiedzieć o co chodzi temu facetowi.
_________
Pisanie tej notki zajęło mi 1,5 godziny.
_________
Obie Radwańskie przeszły do trzeciej rundy w Tokio. Młodszej nie widziałam. Starsza wyglądała dzisiaj na wykończoną. Nie wróży to najlepiej.
4 komentarze:
dla Kudlatej :
"Ciężka praca opłaca sie na przyszłość.
Z lenistwa korzyść jest natychmiastowa"
:-)
dzięki p. :)
NA PEWNO jej powtórzę :)
taaaa zombi...o 19 ? no,no...
mnie się tryb zombie włącza ok czwartej popołudniu. zasypiam w tramwaju.
a potem mogę siedzieć do północy.
Prześlij komentarz