14 stycznia 2013

Ferie

Klucha pojechał na ferie do ojca.
Kudłata została, bo ma jutro czterogodzinne kółko matematyczne. Bez komentarza.

Dzisiaj miała więc dzień wolny, podczas gdy ja będąc pewna, że dzieciaków nie będzie, miałam już wcześnie zaplanowany 3-godzinny seans u kosmetyczki. Wróciłam o 19.40.
W kuchni czekały na mnie chińskie caisteczka z niespodzianką. Bardzo smaczne ciasteczka z uroczymi wierszykami w środku.

Jedno jest pewne - zamiłowanie do kuchni odziedziczyła po moim bracie. Tylko on jeden w całej rodzinie lubi stać przy garach...

4 komentarze:

demirja pisze...

o kurcze - wyslij paczka choc jedno domowe, chinskie ciasteczko, prosze, prosze, prosze...
... albo przynajmniej jakas fotke tego ciasteczka ...

who pisze...

za późno... zjadłam ostatnie.
Miało w środku "przytul osobę, która stoi najbliżej ciebie"

Jadłam je na spotkaniu w pracy :):)

Ale Kudłata na pewno jeszcze je zrobi :)

ds pisze...

chcę adoptować Kudłatą. PROSZĘ!

who pisze...

ds - adoptować nie możesz, ale chętnie Ci ją pożyczę.
Kudłata niestety ma też wady i czasami bywam bliska dzieciobójstwa...

Prześlij komentarz