Kubulinek zglosił chęć posiadania ze mną wspólnego dziecka.
Słowo daję, że w końcu go znokautuję. Biorąc pod uwagę, że jestem od niego większa, nie przewiduję tu żadnych trudności.
_________________
Jakiś czas temu przerzuciłam się z orbitreka na bieżnię.
Orbitrek jest tak sakramencko nudny, że nie dawałam rady.
Bieżnia wyciskała ze mnie wszystkie poty. Wyglałam jak słonica tuż przed atakiem serca. Schodziłam zataczając się, bliska omdlenia.
Efekty jednak były żadne. Przestałam chudnąć.
Problem był dogłębnie analizowany przez Łysego, który będąc specjalistą od ćwiczeń fizycznych szukał przyczyn, znajdował rozwiązania, proponował zmiany w treningu, etc. Każda rozmowa kończyła się jednak kłótnią:
- Po co ty się właściwie odchudzasz? Już się w życiu naodchudzalaś. Po co naprawiasz to, co wcale naprawiania nie wymaga. Tylko psujesz!
I to mnie chyba najbardziej motywuje :)
Wróciłam na orbitrek.
Umieram z nudów, ale co tam....
__________________
W zeszłym tygodniu były spotkania z dyrektorami miejscowych gimnazjów. Gimnazja są tylko trzy (plus katolickie, które z oczywistych przyczyn nie wchodzi w grę) więc wybór nie wydaje się być trudny.
Na prezentacji dla rodziców najgorzej wypadło to, które teoretycznie jest najlepsze. Kudłata miałaby do niego jakieś 300-400m. Ale wybrałam inne. W drugiej części miasta. Na razie jest kłopot z przekonaniem Kudłatej. A będzie jeszcze większy, jak się zorientuje, że to gimnazjum dwujęzyczne i będzie miała 5 godzin angielskiego tygodniowo. Angielskiego Kudłata nie znosi. Nienawidzi wręcz.
Nie lubi i nie umie sie uczyć.
No cóz... Będzie musiała się przemóc.
Każde z trzech gimnazjów stawia na angielski. Można oczywiście iść do klasy ogólnej, tylko po co?
Bez angielskiego w życiu ani rusz. A młodzi ludzie w Śremie mówią po angielsku naprawdę dobrze.
___________________
Następnego dnia po prezentacjach gimnazjalnych opowiadam kolegom w pracy - że Jedynka to, a Dwójka tamto, że ci się przyłożyli, a tamci prezentację zlali... Nagle patrzę na kolegę i pytam:
- Czy ty czasem nie masz czegoś wspolnego z dyrektorem Dwójki? Chyba ma tak samo na nazwisko jak ty...
Kolega chwilę milczy, zastanawia się i po dobrych kilku sekundach odpowiada:
- Tak, to mój ojciec.
Trochę ogłuszona faktem, że musiał się nad tym tak długo zastanawiać gorączkowo myślę, czy powiedziałam o Dwójce coś złego...
W międzyczasie kolega dodaje od niechcenia:
- a moja mama jest wicedyrektorką w twojej podstawówce.
O Dwójce zdążyłam powiedzieć same dobre rzeczy, bo chociaż to najgorsze gimnazjum, to prezentacja została zrobiona świetnie. Ale o podstawówce... każdy wie, że o podstawówce mam jak najgorsze zdanie i nie wahałam się go ujawniać...
Nawiasem mówiąc to niesprawiedliwe, bo jego mama absolutnie nie wygląda na takiego dorosłego syna. Miałam prawo nie skojarzyć... Chociaż nazwisko wcale nie takie pospolite.
____________________
Lubię początek roku, bo dni się robą coraz dłuższe i można już planować weekendowe wyjazdy.
Na razie w planach:
- Ciechocinek/Golub-Dobrzyń w Wielkanoc (trochę mam wątpliwości, bo dwa dni po Wielkanocy Kudłata ma egzamin szóstoklasisty. Ale skoro wynik tego egzaminu i tak na nic nie wpływa, to po co rezygnować z wyjazdu?)
- Bydgoszcz z Grand Prix na żużlu pod koniec kwietnia
- Mazury w weekend majowy (bo organizatorzy konkursu matematycznego się zlitowali i zmienili termin)
- Wrocław zaraz po weekendzie majowym, bo rzeczony konkurs.
A w przyszłym miesiącu zaczynam planować wakacje, bo rodzina mnie już ubiegła i wyboru terminu niestety nie mam żadnego...
1 komentarz:
Czy gimnazjalista Kublinek prowadzi w konkursie na gwiazdę roku? Chyba wyprzedza Troglodytą i Kurzą Łapkę:)
Prześlij komentarz