Nie nadążam za moim życiem.
I to już któryś raz.
Czasami tak się zdarza. Zawsze mija. Staram się więc spokojnie przeczekać.
Wrr… niech już to wszystko przeminie.
PS. Bilety wciąż nie kupione. Wydanie takiej sumy na bilet do teatru lekko mnie chyba przerasta.
PS2. Kupiłam. Raz się żyje.
Kupiłam tylko dlatego, że:
1. Liczba dostepnych biletów spadła niemal do zera.
2. Znalazłam stronę, na której bilet w 1. rzędzie kosztuje 8 500 rubli – na oficjalnej stronie teatru taki sam bilet kosztuje 15 000 rubli.
Zapłaciłam kartą kredytową i trochę mnie to przeraża, bo Rosjanie niechętnie płacą kartami przez internet twierdząc, że nie jest to bezpieczne… Ale inna dostepna opcja to odbiór w kasie w ciągu 48 godzin i zapłata gotówką. Niby mogłabym kogoś w Moskwie o to poprosić, ale w weekend? Nie śmiałabym…
I teraz trzymamy kciuki, żeby ten bilet można było odebrać w dniu spektaklu, bo do odbioru potrzebna jestem ja, mój paszport i moja karta kredytowa… Jutro tam zadzwonię.
Rany, jak nie lubię takiego ryzyka…
http://www.bolshoi.ru/performances/67/libretto/
I to już któryś raz.
Czasami tak się zdarza. Zawsze mija. Staram się więc spokojnie przeczekać.
Wrr… niech już to wszystko przeminie.
PS. Bilety wciąż nie kupione. Wydanie takiej sumy na bilet do teatru lekko mnie chyba przerasta.
PS2. Kupiłam. Raz się żyje.
Kupiłam tylko dlatego, że:
1. Liczba dostepnych biletów spadła niemal do zera.
2. Znalazłam stronę, na której bilet w 1. rzędzie kosztuje 8 500 rubli – na oficjalnej stronie teatru taki sam bilet kosztuje 15 000 rubli.
Zapłaciłam kartą kredytową i trochę mnie to przeraża, bo Rosjanie niechętnie płacą kartami przez internet twierdząc, że nie jest to bezpieczne… Ale inna dostepna opcja to odbiór w kasie w ciągu 48 godzin i zapłata gotówką. Niby mogłabym kogoś w Moskwie o to poprosić, ale w weekend? Nie śmiałabym…
I teraz trzymamy kciuki, żeby ten bilet można było odebrać w dniu spektaklu, bo do odbioru potrzebna jestem ja, mój paszport i moja karta kredytowa… Jutro tam zadzwonię.
Rany, jak nie lubię takiego ryzyka…
http://www.bolshoi.ru/performances/67/libretto/
Pamiętacie ceny biletów na balet w Bolszom?
No to wczoraj dzwoni właściciel mieszkania i mówi, że przyszło rozliczenie ze spółdzielni. Nadpłata 820zł.
Tadam.
Remont u Kudłatej czy wyjście do teatru? Remont u Kudłatej czy wyjście do teatru? Remont czy teatr?
Mieć czy być?
Oto jest pytanie.
_________
PS. Radwańska, Kubot, Janowicz w 3. rundzie.
No to wczoraj dzwoni właściciel mieszkania i mówi, że przyszło rozliczenie ze spółdzielni. Nadpłata 820zł.
Tadam.
Remont u Kudłatej czy wyjście do teatru? Remont u Kudłatej czy wyjście do teatru? Remont czy teatr?
Mieć czy być?
Oto jest pytanie.
_________
PS. Radwańska, Kubot, Janowicz w 3. rundzie.
Używam facebooka do kontrolowania własnego dziecka.
Nie jest to może specjalnie etyczne, ale tak właśnie robię i już.
Bardziej w zakresie czym się interesuje, jakie strony lubi, etc. niż kto jest jej znajomym.
I chyba błąd.
Przedwczoraj, przez przypadek kliknęłam w profil chłopca, który odpowiedział coś na post Kudłatej.
Post dotyczył zachęty do brania zwierzaków ze schronisk zamiast kupowania ich za ciężkie pieniądze w hodowlach.
Chłopiec zgadzał się z opinią Kudłatej.
No i co?
W polu „poglądy religijne” chłopiec ma wpisane „jebać Legię”. 12-latek.
Nie mam złudzeń. Nie on jeden używa takiego słownictwa.
Nie znam rodziców, ale nie sądzę, żeby pochwalali takie zachowanie. Prawdopodobnie nawet nie wiedzą co dzieciak wypisuje na fb.
Plan na dziś wieczór – przejrzeć wszystkich znajomych Kudłatej.
__________
Byłam wczoraj na chrzcinach Bratanka. Muszę mu znaleźć jakieś imię, bo Bratank brzmi niemiło.
A dzieciak jest słodki, lubię go coraz bardziej. Uwielbiam go dotykać, przytulać, brać na ręcę, bawić się z nim i rozpieszczać.
Ale do rzeczy. Na chrzcinach było kilkoro dzieci:
- dziewczynka 3,5 roku
- chłopiec 9 lat (Klucha)
- dwaj chłopcy 11 lat
- dziewczynka 12 lat (Kudłata)
- dziewczynka 14 lat.
Gdybym miała obstawiać, to powiedziałabym, że starsze dziewczynki zajmą się sobą, chłopcy sobą, a najmłodsza pozostanie, używając nowej polszczyzny, niezaopiekowana.
Tymczasem okazało się, że 3,5 latka opanowała całe towarzystwo. Rządziła chłopakami aż miło. Wkrótce i 12-latka dała się wkręcić.
Pozostała 14-latka.
W prostowanych, nalakierowanych włosach. Wymalowanych oczach. I dorosłej sukience.
(Sukienki się czepiam najmniej, bo w tym wieku trudno kupić coś dziecięcego)
14-latka zdecydowanie odcięła się od młodszych dzieciaków. Siedziała cały czas przy stole z dorosłymi. Przez dorosłych traktowana jednak jak dziecko.
Żal mi jej było. Teraz kończy 1-szą klasę gimnazjum.
Ledwo, ledwo, żeby nie rzec – cudem kończy.
Oceny ma w głębokim poważaniu. Liczą się tylko chłopaki, koleżanki, makijaż, etc.
Dziadkowi, wykładowcy na politechnice, który przyszedł jej tłumaczyć matematykę, powiedziała, że szkołę ma w d…
A widząc, że dziadka-choleryka za chwilę szlag trafi, powiedziała:
- tylko uważaj, bo jak mi coś zrobisz, to są sądy.
Rodzice przenoszą ją do innego gimnazjum. Powiedziała, że ucieknie.
Kudłata, która do tej pory raczej się z nią kolegowała powiedziała mi po imprezie:
- Wiesz mamo, ona jest jakaś dziwna… i te jej włosy, te rzęsy. A poza tym, wiesz, ona normalnie gryzie delicje*
Przeraża mnie jaka może być Kudłata za 2 lata.
Na razie cieszy mnie, że wypindrzona Kuzynka jej nie imponuje.
BTW – na 29 osób u Kudłatej w klasie – 18 ma czerwony pasek. Kudłata ze średnią 4,6 jest jedną z gorszych uczennic w klasie. Wymiękam.
___________
Poza tym Kudłata została dzisiaj zaszczepiona. Tuż po wakacjach druga dawka. Za pół roku – trzecia.
Na pytanie pana doktora o seks niemal się udławiłam. Seks i Kudłata? No błagam.
Pan doktor popatrzył na mnie z politowaniem.
No mam nadzieję, ze jednak Kudłata seksu nie uprawia. Szczepionka nie miałaby sensu.
Klucha zgłosił problemy z brzuchem. Pojutrze USG. Widać USG robi się rzadziej niż chodzi do okulisty.
Bo do okulisty wolnego miejsca już w tym roku nie ma, a USG – od ręki.
____________
* Kiedy kończy się dzieciństwo? Kiedy jedząc delicje przestajesz obgryzać brzegi, zlizywać czekoladę, wyjadać biszkopt, żeby na końcu zjeść galaretkę.
Nie jest to może specjalnie etyczne, ale tak właśnie robię i już.
Bardziej w zakresie czym się interesuje, jakie strony lubi, etc. niż kto jest jej znajomym.
I chyba błąd.
Przedwczoraj, przez przypadek kliknęłam w profil chłopca, który odpowiedział coś na post Kudłatej.
Post dotyczył zachęty do brania zwierzaków ze schronisk zamiast kupowania ich za ciężkie pieniądze w hodowlach.
Chłopiec zgadzał się z opinią Kudłatej.
No i co?
W polu „poglądy religijne” chłopiec ma wpisane „jebać Legię”. 12-latek.
Nie mam złudzeń. Nie on jeden używa takiego słownictwa.
Nie znam rodziców, ale nie sądzę, żeby pochwalali takie zachowanie. Prawdopodobnie nawet nie wiedzą co dzieciak wypisuje na fb.
Plan na dziś wieczór – przejrzeć wszystkich znajomych Kudłatej.
__________
Byłam wczoraj na chrzcinach Bratanka. Muszę mu znaleźć jakieś imię, bo Bratank brzmi niemiło.
A dzieciak jest słodki, lubię go coraz bardziej. Uwielbiam go dotykać, przytulać, brać na ręcę, bawić się z nim i rozpieszczać.
Ale do rzeczy. Na chrzcinach było kilkoro dzieci:
- dziewczynka 3,5 roku
- chłopiec 9 lat (Klucha)
- dwaj chłopcy 11 lat
- dziewczynka 12 lat (Kudłata)
- dziewczynka 14 lat.
Gdybym miała obstawiać, to powiedziałabym, że starsze dziewczynki zajmą się sobą, chłopcy sobą, a najmłodsza pozostanie, używając nowej polszczyzny, niezaopiekowana.
Tymczasem okazało się, że 3,5 latka opanowała całe towarzystwo. Rządziła chłopakami aż miło. Wkrótce i 12-latka dała się wkręcić.
Pozostała 14-latka.
W prostowanych, nalakierowanych włosach. Wymalowanych oczach. I dorosłej sukience.
(Sukienki się czepiam najmniej, bo w tym wieku trudno kupić coś dziecięcego)
14-latka zdecydowanie odcięła się od młodszych dzieciaków. Siedziała cały czas przy stole z dorosłymi. Przez dorosłych traktowana jednak jak dziecko.
Żal mi jej było. Teraz kończy 1-szą klasę gimnazjum.
Ledwo, ledwo, żeby nie rzec – cudem kończy.
Oceny ma w głębokim poważaniu. Liczą się tylko chłopaki, koleżanki, makijaż, etc.
Dziadkowi, wykładowcy na politechnice, który przyszedł jej tłumaczyć matematykę, powiedziała, że szkołę ma w d…
A widząc, że dziadka-choleryka za chwilę szlag trafi, powiedziała:
- tylko uważaj, bo jak mi coś zrobisz, to są sądy.
Rodzice przenoszą ją do innego gimnazjum. Powiedziała, że ucieknie.
Kudłata, która do tej pory raczej się z nią kolegowała powiedziała mi po imprezie:
- Wiesz mamo, ona jest jakaś dziwna… i te jej włosy, te rzęsy. A poza tym, wiesz, ona normalnie gryzie delicje*
Przeraża mnie jaka może być Kudłata za 2 lata.
Na razie cieszy mnie, że wypindrzona Kuzynka jej nie imponuje.
BTW – na 29 osób u Kudłatej w klasie – 18 ma czerwony pasek. Kudłata ze średnią 4,6 jest jedną z gorszych uczennic w klasie. Wymiękam.
___________
Poza tym Kudłata została dzisiaj zaszczepiona. Tuż po wakacjach druga dawka. Za pół roku – trzecia.
Na pytanie pana doktora o seks niemal się udławiłam. Seks i Kudłata? No błagam.
Pan doktor popatrzył na mnie z politowaniem.
No mam nadzieję, ze jednak Kudłata seksu nie uprawia. Szczepionka nie miałaby sensu.
Klucha zgłosił problemy z brzuchem. Pojutrze USG. Widać USG robi się rzadziej niż chodzi do okulisty.
Bo do okulisty wolnego miejsca już w tym roku nie ma, a USG – od ręki.
____________
* Kiedy kończy się dzieciństwo? Kiedy jedząc delicje przestajesz obgryzać brzegi, zlizywać czekoladę, wyjadać biszkopt, żeby na końcu zjeść galaretkę.
Doskonały film nie tylko dla fanów futbolu:
http://vod.onet.pl/ronaldo-przetestowany-do-granic,42217,film.html
Dość długi, bo ponad 40 minut, ale niezwykle interesujący.
Ja jestem raczej fanką Messiego, nie Ronaldo, ale warto
PS. Dzisiaj kibicujemy Hiszpanii.
I w ogóle kibicujemy Hiszpanii.
Bo lubimy Hiszpanię.
I będziemy źli jak znowu wygrają Niemcy.
http://vod.onet.pl/ronaldo-przetestowany-do-granic,42217,film.html
Dość długi, bo ponad 40 minut, ale niezwykle interesujący.
Ja jestem raczej fanką Messiego, nie Ronaldo, ale warto
PS. Dzisiaj kibicujemy Hiszpanii.
I w ogóle kibicujemy Hiszpanii.
Bo lubimy Hiszpanię.
I będziemy źli jak znowu wygrają Niemcy.
Bezpośrednią przyczyną wezwania mnie do szkoły była ta notka:
Przyszły tydzień miał być tygodniem wycieczek.
W szkole jest ustalone, że jakiekolwiek wycieczki mogą się odbywać tylko w jednym wyznaczonym tygodniu w roku.
Ma to sens, bo jest już po wystawieniu ocen, więc dzieciaki nie zbijają bąków w szkole.
Poza tym nie ma problemu z zastępstwami za wyjeżdżających nauczycieli, bo i tak nikogo nie ma w szkole.
No i właśnie wszystkie wycieczki odwołali.
Jeśli to decyzja prokuratury, to ok.
Ale jeśli decyzja szkoły, to się z nią nie zgadzam.
Dzieci czekały na te wycieczki cały rok. Nie są niczemu winne, a w zaistniałej sytuacji jednego można być pewnym – nigdy wcześniej nie były tak pilnowane, jak byłyby teraz.
Trudno się dziwić ich rozczarowaniu.
Ja też miałam plany na ten tydzień. Eh…
Jak bardzo trzeba być zakompleksionym i niepewnym własnej wartości, żeby powyższy tekst odczytać jako zagrożenie dla autorytetu?
Jakiego autorytetu?
Wcześniej była jeszcze notka, że nie zgadzam się, aby dzieci kupowały wychowawczyni kwiaty na urodziny. W sensie, że urodziny wychowawcy to jego prywatna sprawa. Tekst dotyczył raczej rodzicow-lizusów niż nauczycielki.
Ale jeśli wychowawczyni to przeczytała, to nic dziwnego, że Kudłatej nie lubi.
___________
Off topic – dla Kate:
Kwietniowa czarownica – zdecydowanie tak. Y mi znalazła tę autorkę i już czytam trzecią książkę…
Światła września – dla dzieci. Można przeczytać, ale jak się nie przeczyta świat się nie zawali. Najlepiej pożyczyć, kupować raczej nie warto. Też mam – mogę pożyczyć
Gliniana biblia – no nie… może na wakacje… Generalnie pusta i przewidywalna. Przeczytałam, bo ją mam. Nie wiem skąd. Moje życie nie jest ani trochę bogatsze po jej przeczytaniu.
Przyszły tydzień miał być tygodniem wycieczek.
W szkole jest ustalone, że jakiekolwiek wycieczki mogą się odbywać tylko w jednym wyznaczonym tygodniu w roku.
Ma to sens, bo jest już po wystawieniu ocen, więc dzieciaki nie zbijają bąków w szkole.
Poza tym nie ma problemu z zastępstwami za wyjeżdżających nauczycieli, bo i tak nikogo nie ma w szkole.
No i właśnie wszystkie wycieczki odwołali.
Jeśli to decyzja prokuratury, to ok.
Ale jeśli decyzja szkoły, to się z nią nie zgadzam.
Dzieci czekały na te wycieczki cały rok. Nie są niczemu winne, a w zaistniałej sytuacji jednego można być pewnym – nigdy wcześniej nie były tak pilnowane, jak byłyby teraz.
Trudno się dziwić ich rozczarowaniu.
Ja też miałam plany na ten tydzień. Eh…
Jak bardzo trzeba być zakompleksionym i niepewnym własnej wartości, żeby powyższy tekst odczytać jako zagrożenie dla autorytetu?
Jakiego autorytetu?
Wcześniej była jeszcze notka, że nie zgadzam się, aby dzieci kupowały wychowawczyni kwiaty na urodziny. W sensie, że urodziny wychowawcy to jego prywatna sprawa. Tekst dotyczył raczej rodzicow-lizusów niż nauczycielki.
Ale jeśli wychowawczyni to przeczytała, to nic dziwnego, że Kudłatej nie lubi.
___________
Off topic – dla Kate:
Kwietniowa czarownica – zdecydowanie tak. Y mi znalazła tę autorkę i już czytam trzecią książkę…
Światła września – dla dzieci. Można przeczytać, ale jak się nie przeczyta świat się nie zawali. Najlepiej pożyczyć, kupować raczej nie warto. Też mam – mogę pożyczyć
Gliniana biblia – no nie… może na wakacje… Generalnie pusta i przewidywalna. Przeczytałam, bo ją mam. Nie wiem skąd. Moje życie nie jest ani trochę bogatsze po jej przeczytaniu.
Wczoraj wieczorem dostałam SMS od nauczycielki, że chciałaby się ze mną dzisiaj zobaczyć.
Myślałam, że Kudłata coś przeskrobała i nawet pomyślałam, że dawno nie odstawiła żadnego numeru…
Ale nie. Nie chodziło o Kudłatą. Chodziło o mnie.
Dowiedziałam się, że adres mojego bloga nie jest żadną tajemnicą. Nauczyciele czytają go regularnie i nie podobają im się niektóre moje opinie na temat szkoły.
Nie napisałam tu niczego, czego bym nie miała odwagi głosno powtórzyć. Nie napisałam też żadnej nieprawdy.
Ale dowiedziałam się, że mój blog w środowisku śremskim uchodzi za opiniotwórczy (!!!) i niepochlebne opinie uderzają we WSZYSTKICH nauczycieli.
Usłyszałam to od jedynej nauczycielki w szkole, którą szanuję i która naprawdę robi dobrą robotę.
Strasznie mi jest żal.
Mogłabym pisać dalej, tak jak pisałam, ale albo zaczęłabym cenzurować sama siebie (bardziej niż dotychczas), albo mogłyby ucierpieć na tym moje dzieci. Głupi nauczyciel wyżyje się na dziecku przecież.
Mogłabym zamknąć bloga, ale nie bardzo to sobie wyobrażam. Po 10 latach? Przez głupich, zaściankowych prowincjuszy, którzy nie mogą znieść krytyki na swój temat?
Na razie zahasłowałam. Co dalej – się zobaczy.
Myślałam, że Kudłata coś przeskrobała i nawet pomyślałam, że dawno nie odstawiła żadnego numeru…
Ale nie. Nie chodziło o Kudłatą. Chodziło o mnie.
Dowiedziałam się, że adres mojego bloga nie jest żadną tajemnicą. Nauczyciele czytają go regularnie i nie podobają im się niektóre moje opinie na temat szkoły.
Nie napisałam tu niczego, czego bym nie miała odwagi głosno powtórzyć. Nie napisałam też żadnej nieprawdy.
Ale dowiedziałam się, że mój blog w środowisku śremskim uchodzi za opiniotwórczy (!!!) i niepochlebne opinie uderzają we WSZYSTKICH nauczycieli.
Usłyszałam to od jedynej nauczycielki w szkole, którą szanuję i która naprawdę robi dobrą robotę.
Strasznie mi jest żal.
Mogłabym pisać dalej, tak jak pisałam, ale albo zaczęłabym cenzurować sama siebie (bardziej niż dotychczas), albo mogłyby ucierpieć na tym moje dzieci. Głupi nauczyciel wyżyje się na dziecku przecież.
Mogłabym zamknąć bloga, ale nie bardzo to sobie wyobrażam. Po 10 latach? Przez głupich, zaściankowych prowincjuszy, którzy nie mogą znieść krytyki na swój temat?
Na razie zahasłowałam. Co dalej – się zobaczy.
W lipcu lecę do Moskwy.
W przeciwieństwie do naszych teatrów, Bolszoj nie ma przerwy wakacyjnej.
Wystawiają akurat Carmen (opera) i Córkę Faraona (balet).
Czy ja wspominałam, że obejrzenie baletu w wykonaniu teatru Bolszoj, na deskach teatru Bolszoj jest moim niespełnionym marzeniem?
Na Carmen jest jeden wolny bilet. W fatalnym miejscu. Carmen znam, widziałam, przeżyję bez.
Na Córkę Faraona jest więcej biletów. Są nawet w pierwszym rzędzie. Wyobrażacie sobie balet w Bolszom w pierwszym rzędzie?
Ja nawet nie próbuję. Bilet – 1500zł.
W drugim rzędzie kosztują już 1000zł. Najgorsze - na piątym czy siódmym balkonie, kilometr od sceny - są po 800zł.
No i tyle. Pójdę na spacer zamiast.
Tylko mi nie mówcie, że pieniądze szczęścia nie dają. Dają.
W przeciwieństwie do naszych teatrów, Bolszoj nie ma przerwy wakacyjnej.
Wystawiają akurat Carmen (opera) i Córkę Faraona (balet).
Czy ja wspominałam, że obejrzenie baletu w wykonaniu teatru Bolszoj, na deskach teatru Bolszoj jest moim niespełnionym marzeniem?
Na Carmen jest jeden wolny bilet. W fatalnym miejscu. Carmen znam, widziałam, przeżyję bez.
Na Córkę Faraona jest więcej biletów. Są nawet w pierwszym rzędzie. Wyobrażacie sobie balet w Bolszom w pierwszym rzędzie?
Ja nawet nie próbuję. Bilet – 1500zł.
W drugim rzędzie kosztują już 1000zł. Najgorsze - na piątym czy siódmym balkonie, kilometr od sceny - są po 800zł.
No i tyle. Pójdę na spacer zamiast.
Tylko mi nie mówcie, że pieniądze szczęścia nie dają. Dają.
dwa mecze równolegle wyprowadzają mnie z równowagi.
nie umiem się skupić na żadnym z nich.
nie umiem się skupić na żadnym z nich.
Jestem niezbyt pozytywnie nastawiona do świata i dlatego powiem coś, czego miałam nie mówić:
A NIE MÓWIŁAM??
I żeby było jasne – życzyłam Polakom sukcesów.
Ale życzyć sukcesów a WIERZYĆ w sukces to jednak jest różnica. Uwierzyć w sukces Polski, to tak, jakby po zakupieniu kuponu Totolotka natychmiast złożyć wypowiedzienie w pracy.
No przecież tylko idiota tak zrobi…
Póki co – żeby nie było – nadal życzę Polakom sukcesów organizacyjnych, i w te wierzę. Damy radę.
________
i na razie mi się nie chce pisać dalej bo jestem leniwa.
A NIE MÓWIŁAM??
I żeby było jasne – życzyłam Polakom sukcesów.
Ale życzyć sukcesów a WIERZYĆ w sukces to jednak jest różnica. Uwierzyć w sukces Polski, to tak, jakby po zakupieniu kuponu Totolotka natychmiast złożyć wypowiedzienie w pracy.
No przecież tylko idiota tak zrobi…
Póki co – żeby nie było – nadal życzę Polakom sukcesów organizacyjnych, i w te wierzę. Damy radę.
________
i na razie mi się nie chce pisać dalej bo jestem leniwa.
Zmarły chłopiec miał siostrę.
Dzisiaj dowiedziałam się, że ta siostra chodzi z Kluchą do klasy.
A to oznacza, że znam rodziców.
Nie chciałam tego wiedzieć.
Dzisiaj dowiedziałam się, że ta siostra chodzi z Kluchą do klasy.
A to oznacza, że znam rodziców.
Nie chciałam tego wiedzieć.
Co robi whoever w czasie kiedy wszyscy oglądają mecz Polska-Rosja?
Nie, whoever nie ogląda meczu. Whoever pragnie iść spać.
Przez ostatnie pół roku whoever się rozbestwiła, pracowała na jednym etacie, miała wolne popołudnia i weekendy… Pełne rozpasanie.
Organizm odzwyczaił się już od pracy na dwóch etatach i zaczyna teraz odmawiać posłuszeństwa.
Mecz Polska-Rosja nie mógł wygrać z czystym zdrowym snem.
I tu wchodzi do akcji Kudłata.
Otóż Kudłata postanowiła odciąć sobie 3 palce.
Na szczęście nie ma w tym jeszcze wielkiego doświadczenia i po godzinnej walce palce udało się uratować.
Normalni ludzie dawno już zapomnieli, że był w ogóle jakiś mecz, kiedy whoever niczym skrytobjca latała po mieszkaniu ze szmatą i usuwała ślady krwi.
__________________
Wynik meczu poznałam dzisiaj dzięki CNN. Najpierw jednak dowiedziałam się, że były zamieszki, bójki, awantury, aresztowania, ranni, etc.
Natychmiast przełączyłam na TVN24, a tam zachwyty nad zwycięskim remisem (jak remis może być zwycięski??) i ani słowa o zamieszkach.
Gdzie leży prawda? Kto pokazuje mniej zakłamaną rzeczywistość? Warszawiacy, jak było naprawdę?
__________________
Stałam w korku. Samochód stojący przede mną włączył wsteczny i zaczął cofać. Po chwili zorientowałam się, że wcale nie zamierza się zatrzymywać. Wcisnęłam z całej siły klakson (zupełnie bez sensu, bo lekko wciśnięty trąbi tak samo), ale było już za późno. Facet wjechał mi w przód. To już drugi taki przypadek w moim życiu, kiedy ktoś wjeżdża swoim tyłem w mój przód.
Kurde. Tyle zdążyłam pomyśleć zanim wysiadłam.
(przypominam, że Elf jest w rodzinie dopiero 2,5 miesiąca)
Kurde – powiedziałam jak wysiadłam.
Facet był pierwszy. Stał i patrzył.
Kurde, nic nie było widać. Samochód co prawda niezbyt brudny, ale też nie krystalicznie czysty. Wielkich zniszczeń nie było, ale te drobne?
- Czemu pan cofał? – zapytałam bezradnie
I teraz uwaga:
- Bo mi żona powiedziała, że sąsiedni pas jest wolny.
Rozumiecie to?? Żona mu powiedziała!
Mogliśmy spisać oświadczenie, ale w oświadczeniu trzeba wpisać uszkodzenia. A tu, kurcze, nic nie widać.
Co robić?
Wzięłam od faceta numer telefonu, licząc na jego uczciwość, bo niby co innego mogłam?
Pojechałam na myjnię, wypucowałam samochód, wytarłam delikatnie szmatką, pooglądałam zderzak, błotniki, pootwierałam maskę i… nic.
Nawet zadrapania nie ma. Musiał centralnie uderzyć w tablicę rejestracyjną. Ale tablica też bez zarysowania.
Możliwe to?
Może mi się przywidziało?
Nie, whoever nie ogląda meczu. Whoever pragnie iść spać.
Przez ostatnie pół roku whoever się rozbestwiła, pracowała na jednym etacie, miała wolne popołudnia i weekendy… Pełne rozpasanie.
Organizm odzwyczaił się już od pracy na dwóch etatach i zaczyna teraz odmawiać posłuszeństwa.
Mecz Polska-Rosja nie mógł wygrać z czystym zdrowym snem.
I tu wchodzi do akcji Kudłata.
Otóż Kudłata postanowiła odciąć sobie 3 palce.
Na szczęście nie ma w tym jeszcze wielkiego doświadczenia i po godzinnej walce palce udało się uratować.
Normalni ludzie dawno już zapomnieli, że był w ogóle jakiś mecz, kiedy whoever niczym skrytobjca latała po mieszkaniu ze szmatą i usuwała ślady krwi.
__________________
Wynik meczu poznałam dzisiaj dzięki CNN. Najpierw jednak dowiedziałam się, że były zamieszki, bójki, awantury, aresztowania, ranni, etc.
Natychmiast przełączyłam na TVN24, a tam zachwyty nad zwycięskim remisem (jak remis może być zwycięski??) i ani słowa o zamieszkach.
Gdzie leży prawda? Kto pokazuje mniej zakłamaną rzeczywistość? Warszawiacy, jak było naprawdę?
__________________
Stałam w korku. Samochód stojący przede mną włączył wsteczny i zaczął cofać. Po chwili zorientowałam się, że wcale nie zamierza się zatrzymywać. Wcisnęłam z całej siły klakson (zupełnie bez sensu, bo lekko wciśnięty trąbi tak samo), ale było już za późno. Facet wjechał mi w przód. To już drugi taki przypadek w moim życiu, kiedy ktoś wjeżdża swoim tyłem w mój przód.
Kurde. Tyle zdążyłam pomyśleć zanim wysiadłam.
(przypominam, że Elf jest w rodzinie dopiero 2,5 miesiąca)
Kurde – powiedziałam jak wysiadłam.
Facet był pierwszy. Stał i patrzył.
Kurde, nic nie było widać. Samochód co prawda niezbyt brudny, ale też nie krystalicznie czysty. Wielkich zniszczeń nie było, ale te drobne?
- Czemu pan cofał? – zapytałam bezradnie
I teraz uwaga:
- Bo mi żona powiedziała, że sąsiedni pas jest wolny.
Rozumiecie to?? Żona mu powiedziała!
Mogliśmy spisać oświadczenie, ale w oświadczeniu trzeba wpisać uszkodzenia. A tu, kurcze, nic nie widać.
Co robić?
Wzięłam od faceta numer telefonu, licząc na jego uczciwość, bo niby co innego mogłam?
Pojechałam na myjnię, wypucowałam samochód, wytarłam delikatnie szmatką, pooglądałam zderzak, błotniki, pootwierałam maskę i… nic.
Nawet zadrapania nie ma. Musiał centralnie uderzyć w tablicę rejestracyjną. Ale tablica też bez zarysowania.
Możliwe to?
Może mi się przywidziało?
Przyszły tydzień miał być tygodniem wycieczek.
W szkole jest ustalone, że jakiekolwiek wycieczki mogą się odbywać tylko w jednym wyznaczonym tygodniu w roku.
Ma to sens, bo jest już po wystawieniu ocen, więc dzieciaki nie zbijają bąków w szkole.
Poza tym nie ma problemu z zastępstwami za wyjeżdżających nauczycieli, bo i tak nikogo nie ma w szkole.
No i właśnie wszystkie wycieczki odwołali.
Jeśli to decyzja prokuratury, to ok.
Ale jeśli decyzja szkoły, to się z nią nie zgadzam.
Dzieci czekały na te wycieczki cały rok. Nie są niczemu winne, a w zaistniałej sytuacji jednego można być pewnym – nigdy wcześniej nie były tak pilnowane, jak byłyby teraz.
Trudno się dziwić ich rozczarowaniu.
Ja też miałam plany na ten tydzień. Eh…
W szkole jest ustalone, że jakiekolwiek wycieczki mogą się odbywać tylko w jednym wyznaczonym tygodniu w roku.
Ma to sens, bo jest już po wystawieniu ocen, więc dzieciaki nie zbijają bąków w szkole.
Poza tym nie ma problemu z zastępstwami za wyjeżdżających nauczycieli, bo i tak nikogo nie ma w szkole.
No i właśnie wszystkie wycieczki odwołali.
Jeśli to decyzja prokuratury, to ok.
Ale jeśli decyzja szkoły, to się z nią nie zgadzam.
Dzieci czekały na te wycieczki cały rok. Nie są niczemu winne, a w zaistniałej sytuacji jednego można być pewnym – nigdy wcześniej nie były tak pilnowane, jak byłyby teraz.
Trudno się dziwić ich rozczarowaniu.
Ja też miałam plany na ten tydzień. Eh…
a dzisiejszy dzień pod znakiem http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36030,11899365,Nie_zyje_chlopiec__ktory_topil_sie_w_Termach_Maltanskich.html.
Dowiedziałam się wczoraj. Specjalnie nie mówiłam Kudłatej. Chciałam jej powiedzieć dzisiaj.
Chciałam, żeby nie dowiedziała się o tym w szkole, a jednocześnie nie chciałam psuć jej weekendu.
Niestety, zapomniałam, że istnieją komórki. Koleżanki jej już powiedziały… Rodzic traci kontrolę nad swoim dzieckiem.
Na szczęście w czasie kiedy to wszystko się działo Kudłata była w innej części basenu. Ominęła ją histeria, w którą wpadły dzieci będące świadkami całego wydarzenia.
A ja nie mogę przestać myśleć o rodzicach. Pakujesz dziecko na wycieczkę, dajesz mu buziaka,
Dowiedziałam się wczoraj. Specjalnie nie mówiłam Kudłatej. Chciałam jej powiedzieć dzisiaj.
Chciałam, żeby nie dowiedziała się o tym w szkole, a jednocześnie nie chciałam psuć jej weekendu.
Niestety, zapomniałam, że istnieją komórki. Koleżanki jej już powiedziały… Rodzic traci kontrolę nad swoim dzieckiem.
Na szczęście w czasie kiedy to wszystko się działo Kudłata była w innej części basenu. Ominęła ją histeria, w którą wpadły dzieci będące świadkami całego wydarzenia.
A ja nie mogę przestać myśleć o rodzicach. Pakujesz dziecko na wycieczkę, dajesz mu buziaka,
Dochodzę do wniosku, że jestem zwierzęciem korporacyjnym.
Ludzie narzekają, ostrzegają, odradzają.
Mówią – korporacja cię wykorzysta, wyssie z ciebie wszystkie soki, a potem cię porzuci.
Soki wysysa, porzucić może w każdej chwili, ale dotarło do mnie, że pracuję w korpo już 9 lat i żyję
Wkurzam się często, to fakt. Ale ja się w ogóle często wkurzam. Wkurzeniem reaguję na ludzką głupotę, a ta niestety nie zna granic
Dzisiaj opowieść z cyklu jak powiedzieć szefowi, że nie ogarniam tej kuwety w taki sposób, aby nie wyjść na osobę jęczącą i wiecznie narzekającą.
Wybieramy sobie kolegę, o którym wiemy, że na pewno wszystko szefowi opowie.
Szukamy wiarygodnego pretekstu, żeby do niego zadzwonić. Musi to być coś, czego nie da się załatwić mailem.
Dzwonimy, zaczynamy oczywiście od pogody i od tego co u niego.
Potem, niby całkiem przypadkiem. napomykamy o naszej tragicznej sytuacji.
Nie zapominamy o załatwieniu służbowej sprawy, która była pretekstem.
I czekamy.
Rano rozmawiałam z Williamem. Mail od szefa przyszedł po południu
W takiej sytuacji nalezy odpowiedzieć: ależ, oczywiście, radzę sobie. robię co mogę. po prostu NIEKTÓRE rzeczy nie są załatwiane.
I luz.
Uprzedzony? Uprzedzony.
Ma prawo się czepiać? Nie ma.
Ludzie narzekają, ostrzegają, odradzają.
Mówią – korporacja cię wykorzysta, wyssie z ciebie wszystkie soki, a potem cię porzuci.
Soki wysysa, porzucić może w każdej chwili, ale dotarło do mnie, że pracuję w korpo już 9 lat i żyję
Dzisiaj opowieść z cyklu jak powiedzieć szefowi, że nie ogarniam tej kuwety w taki sposób, aby nie wyjść na osobę jęczącą i wiecznie narzekającą.
Wybieramy sobie kolegę, o którym wiemy, że na pewno wszystko szefowi opowie.
Szukamy wiarygodnego pretekstu, żeby do niego zadzwonić. Musi to być coś, czego nie da się załatwić mailem.
Dzwonimy, zaczynamy oczywiście od pogody i od tego co u niego.
Potem, niby całkiem przypadkiem. napomykamy o naszej tragicznej sytuacji.
Nie zapominamy o załatwieniu służbowej sprawy, która była pretekstem.
I czekamy.
Rano rozmawiałam z Williamem. Mail od szefa przyszedł po południu
W takiej sytuacji nalezy odpowiedzieć: ależ, oczywiście, radzę sobie. robię co mogę. po prostu NIEKTÓRE rzeczy nie są załatwiane.
I luz.
Uprzedzony? Uprzedzony.
Ma prawo się czepiać? Nie ma.
Uprzejmie informuję, że Doda dała czadu.
Spodziewałam się, prawdę mówiąc, że odstawi jakąś chałturę. Wiadomo – prowincja – nie trzeba się spinać.
Tymczasem dziewczyna dała prawdziwy koncert, z przebieraniem się, efektami specjalnymi, fruwaniem pod sufitem, etc,
Grała tyle bisów, ile życzyła sobie publiczność. Całość trwała dłużej niż było zakontraktowane.
Nie miałam wrażenia, że robi to na pół gwizdka.
W przeciwieństwie, nad czym ubolewam, do Grzegorza Turnaua 3 lata temu.
Być może Turnau był tańszy, ale JAKOŚĆ koncertu nieporównanie gorsza.
Bo samej muzyki porównać się nie da.
Ludzi mnóstwo, w tym młodzież, dzieci i niemowlaki. Żadnych burd, awantur, pijaków.
Jednym słowem – jestem chyba bardziej zadowolona niż ci, którzy za główną atrakcję dzisiaj wybrali sobie mecz Polaków.
W niedzielę Dżem. Może się wybiorę?
Spodziewałam się, prawdę mówiąc, że odstawi jakąś chałturę. Wiadomo – prowincja – nie trzeba się spinać.
Tymczasem dziewczyna dała prawdziwy koncert, z przebieraniem się, efektami specjalnymi, fruwaniem pod sufitem, etc,
Grała tyle bisów, ile życzyła sobie publiczność. Całość trwała dłużej niż było zakontraktowane.
Nie miałam wrażenia, że robi to na pół gwizdka.
W przeciwieństwie, nad czym ubolewam, do Grzegorza Turnaua 3 lata temu.
Być może Turnau był tańszy, ale JAKOŚĆ koncertu nieporównanie gorsza.
Bo samej muzyki porównać się nie da.
Ludzi mnóstwo, w tym młodzież, dzieci i niemowlaki. Żadnych burd, awantur, pijaków.
Jednym słowem – jestem chyba bardziej zadowolona niż ci, którzy za główną atrakcję dzisiaj wybrali sobie mecz Polaków.
W niedzielę Dżem. Może się wybiorę?
W czasie meczu inauguracyjnego umówiłam się do kosmetyczki. Jakoś przetrwam.
Po kosmetyczce – Doda.
Właśnie zgodziłam się, żeby moja córka poszła na koncert. Logiczne, że nie puszczę jej samej.
W sytuacji, w której boję się, że z szafy wyskoczy mi piłka, Doda to wymarzony, wytęskniony relaks.
Poważna zazwyczaj prezenterka TV Info jest ubrana w barwy narodowe, ma na szyi szalik i flagę na policzku. Wygląda jak idiotka.
Ciekawe czy tak samo się wymaluje jak poniesiemy porażkę. A potem kolejną. A potem przegramy mecz ostatniej szansy?
Bardzo bym chciała ją wtedy zobaczyć…
Po kosmetyczce – Doda.
Właśnie zgodziłam się, żeby moja córka poszła na koncert. Logiczne, że nie puszczę jej samej.
W sytuacji, w której boję się, że z szafy wyskoczy mi piłka, Doda to wymarzony, wytęskniony relaks.
Poważna zazwyczaj prezenterka TV Info jest ubrana w barwy narodowe, ma na szyi szalik i flagę na policzku. Wygląda jak idiotka.
Ciekawe czy tak samo się wymaluje jak poniesiemy porażkę. A potem kolejną. A potem przegramy mecz ostatniej szansy?
Bardzo bym chciała ją wtedy zobaczyć…
Pani Premierowa miała dzisiaj na obiedzie u posła Godsona sukienkę, jaką przymierzałam w zeszłym tygodniu.
Niestety, z żalem musiałam ją odwiesić, bo nie wyglądałam w niej tak ładnie jak Pani Premierowa.
Foch!
A własciwie to nawet dwa fochy!
Niestety, z żalem musiałam ją odwiesić, bo nie wyglądałam w niej tak ładnie jak Pani Premierowa.
Foch!
A własciwie to nawet dwa fochy!
Mówcie sobie co chcecie, ale chciałabym mieć dojście do kosmetyczki Królowej Elżbiety.
Do jej chirurga plastycznego takoż.
No i do skarbca oczywiście
Poza tym – termofor rulez.
Do jej chirurga plastycznego takoż.
No i do skarbca oczywiście
Poza tym – termofor rulez.
Mam dość mówienia o piłce nożnej.
Kupiłam synowi piłkę „Euro 2012″ na dzień dziecka.
Klucha jest wielkim fanem futbolu.
Będę musiała to nieszczęsne Euro oglądać.
Śmieszy mnie ta euforia przed. Tym większe będzie nasze rozczarowanie po. Acz niektórzy piłkarze… całkiem, całkiem. I nawet sklecić zdanie potrafią.
Po meczu z Andorą:
- Kochanie, a ty wiesz gdzie leży Andora?
- Nie wiem.
- Wiesz. Pomyśl.
- Nie wiem, mamo.
- No jak nie wiesz, jak byłeś?
- Ja byłem???
- No, pomyśl. Taki mały krej…
- A wiem! Tam gdzie były same góry i parking pod ziemią? Mamo, ale oni tam boiska nie mieli!
Musieli jednak gdzieś mieć…
- Wiesz mamo, to twoje chodzenie po muzeach na coś się przydało.
- Tak, na co?
- Roksana ma Milionerów na komórce i tylko ja znałam odpowiedź na pytanie za milion.
- A jakie było?
- Z jakiego kraju pochodzi Pablo Picasso.
Picasso to pikuś, ale Hemingway? Vargas Llosa? Pamuk?
Czeka mnie trochę jeżdżenia po świecie w najbliższym czasie…
Ktoś zna jakiegoś chętnego sponsora dla kobiety w średnim wieku z dwójką dzieci?
Kupiłam synowi piłkę „Euro 2012″ na dzień dziecka.
Klucha jest wielkim fanem futbolu.
Będę musiała to nieszczęsne Euro oglądać.
Śmieszy mnie ta euforia przed. Tym większe będzie nasze rozczarowanie po. Acz niektórzy piłkarze… całkiem, całkiem. I nawet sklecić zdanie potrafią.
Po meczu z Andorą:
- Kochanie, a ty wiesz gdzie leży Andora?
- Nie wiem.
- Wiesz. Pomyśl.
- Nie wiem, mamo.
- No jak nie wiesz, jak byłeś?
- Ja byłem???
- No, pomyśl. Taki mały krej…
- A wiem! Tam gdzie były same góry i parking pod ziemią? Mamo, ale oni tam boiska nie mieli!
Musieli jednak gdzieś mieć…
- Wiesz mamo, to twoje chodzenie po muzeach na coś się przydało.
- Tak, na co?
- Roksana ma Milionerów na komórce i tylko ja znałam odpowiedź na pytanie za milion.
- A jakie było?
- Z jakiego kraju pochodzi Pablo Picasso.
Picasso to pikuś, ale Hemingway? Vargas Llosa? Pamuk?
Czeka mnie trochę jeżdżenia po świecie w najbliższym czasie…
Ktoś zna jakiegoś chętnego sponsora dla kobiety w średnim wieku z dwójką dzieci?
Nie mam czasu pisać.
Koleżanka z pracy zaszła w ciążę i natychmiast poszła na L4.
To takie trendy teraz…
A potem się dziwią, że nie mają gdzie wracać, że pracodawcy nie czekają z otwartymi ramionami, że zapychają śmieciowe wakaty… No cóż. 7 miesięcy ciąży + pół roku macierzyńskiego + 2 miesiące zaległego urlopu wypoczynkowego… 15 miesięcy. Dużooo czasu, żeby zastanowić się nad przydatnością takiej pracownicy.
Jestem zła. Jestem rozczarowana. Jestem przemęczona.
I chciałabym, żeby ktoś się w końcu wziął za tę patologię.
No chyba, że w ciągu ostatnich kilku lat coś się zmieniło i ciąża JEST chorobą.
___
Kudłata była dzisiaj na wycieczce z okazji dnia dziecka. Na wycieczce zdarzył się wypadek. Chłopiec jest w stanie krytycznym.
Nie umiem sobie miejsca znaleźć. Cały czas myślę, że to mogła być Kudłata.
Myślę o chłopcu, o rodzicach, o nauczycielach.
Z nerwów wyszorowałam kuchnię. Dawno tak nie błyszczała.
Koleżanka z pracy zaszła w ciążę i natychmiast poszła na L4.
To takie trendy teraz…
A potem się dziwią, że nie mają gdzie wracać, że pracodawcy nie czekają z otwartymi ramionami, że zapychają śmieciowe wakaty… No cóż. 7 miesięcy ciąży + pół roku macierzyńskiego + 2 miesiące zaległego urlopu wypoczynkowego… 15 miesięcy. Dużooo czasu, żeby zastanowić się nad przydatnością takiej pracownicy.
Jestem zła. Jestem rozczarowana. Jestem przemęczona.
I chciałabym, żeby ktoś się w końcu wziął za tę patologię.
No chyba, że w ciągu ostatnich kilku lat coś się zmieniło i ciąża JEST chorobą.
___
Kudłata była dzisiaj na wycieczce z okazji dnia dziecka. Na wycieczce zdarzył się wypadek. Chłopiec jest w stanie krytycznym.
Nie umiem sobie miejsca znaleźć. Cały czas myślę, że to mogła być Kudłata.
Myślę o chłopcu, o rodzicach, o nauczycielach.
Z nerwów wyszorowałam kuchnię. Dawno tak nie błyszczała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz