Mam jakiś kryzys ostatnio.
W styczniu wszystko było przemyślane, poukładane, nie było dramatu.
Dzisiaj sytuacja jest analogiczna, a dramat się pojawił.
Po głowie krążą mi same czarne myśli. Wkrada się obsesyjny brak zaufania.
Brak zaufania nie bierze się znikąd. I to chyba jest najgorsze. Nie wystarczy chęć.
Zaufanie albo jest, albo go nie ma. Wpływu na to nie mamy.
Chyba potrzebuję wakacji.
Chcę wyjechać, odpocząć, nie myśleć o niczym, o nic się nie martwić.
Także zapomnieć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz