Prawie wróciłam.
Jeszcze nie całkiem, ale jutro powinnam wylądować w domu.
Nie chce mi się wracać do szarej rzeczywistości. Trzy tygodnie urlopu to za mało…
Powrót do szkoły mnie przeraża. Podstawówka powinna zaczynać tak jak studenci – w październiku
Jeszcze nie całkiem, ale jutro powinnam wylądować w domu.
Nie chce mi się wracać do szarej rzeczywistości. Trzy tygodnie urlopu to za mało…
Powrót do szkoły mnie przeraża. Podstawówka powinna zaczynać tak jak studenci – w październiku
No to doczekałam się. Ostatnie dni były naprawdę ciężkie.
* przegląd samochodu zrobiony
* assistance na zagranicę wykupione
* ceny winiet posprawdzane
* ceny benzyny posprawdzane
* rezerwacja hotelu potwierdzona
* Europejskie Karty Ubezpieczenia odebrane
* ubezpieczenie podróżne wykupione
* przewodniki wydrukowane
* PINy do kart kredytowych posprawdzane
* euro kupione
i mnóstwo innych rzeczy, których nawet nie pamiętam.
Jestem gotowa. I chcę odpoczywać.
Zatem żegnam Państwa. Będę z powrotem we wrześniu.
Jutro po 6-tygodniowej przerwie zobaczę moje dzieci. Ironia losu sprawiła, że Kate zobaczy je pierwsza…
Od 17 do 31 sierpnia odbywa się w Warszawie festiwal „Chopin i jego Europa”.
W przerwie między dekadenckim odpoczynkiem na Juchach, a zwiedzaniem Budapesztu zamierzam zajrzeć do Filharmonii Narodowej.
No to… do zobaczenia
* przegląd samochodu zrobiony
* assistance na zagranicę wykupione
* ceny winiet posprawdzane
* ceny benzyny posprawdzane
* rezerwacja hotelu potwierdzona
* Europejskie Karty Ubezpieczenia odebrane
* ubezpieczenie podróżne wykupione
* przewodniki wydrukowane
* PINy do kart kredytowych posprawdzane
* euro kupione
i mnóstwo innych rzeczy, których nawet nie pamiętam.
Jestem gotowa. I chcę odpoczywać.
Zatem żegnam Państwa. Będę z powrotem we wrześniu.
Jutro po 6-tygodniowej przerwie zobaczę moje dzieci. Ironia losu sprawiła, że Kate zobaczy je pierwsza…
Od 17 do 31 sierpnia odbywa się w Warszawie festiwal „Chopin i jego Europa”.
W przerwie między dekadenckim odpoczynkiem na Juchach, a zwiedzaniem Budapesztu zamierzam zajrzeć do Filharmonii Narodowej.
No to… do zobaczenia
5 tygodni i 3 dni trwało zanim usłyszałam:
- Nie myślałam, że kiedykolwiek to powiem, ale naprawdę tęsknię za tobą, mamo.
Twarda zawodniczka. Ja zaczęłam tęsknić dużo wcześniej.
Dobrze nam robi ta coroczna rozłąka. Nie można być z drugim człowiekiem przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
W każdym razie – JA nie mogę. Lubię potęsknić od czasu do czasu.
Tym bardziej, że bardzo lubię swoje własne towarzystwo.
I ciszę.
I porządek w domu.
Teraz za nimi tęsknię, a od września będę odliczać dni do ferii
PS. Ku pamięci – Mały Kajtek podobno zaczął dzisiaj chodzić. Dokładnie rok i 2 miesiące. Kudłata była lepsza… rok i 3 miesiące.
- Nie myślałam, że kiedykolwiek to powiem, ale naprawdę tęsknię za tobą, mamo.
Twarda zawodniczka. Ja zaczęłam tęsknić dużo wcześniej.
Dobrze nam robi ta coroczna rozłąka. Nie można być z drugim człowiekiem przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
W każdym razie – JA nie mogę. Lubię potęsknić od czasu do czasu.
Tym bardziej, że bardzo lubię swoje własne towarzystwo.
I ciszę.
I porządek w domu.
Teraz za nimi tęsknię, a od września będę odliczać dni do ferii
PS. Ku pamięci – Mały Kajtek podobno zaczął dzisiaj chodzić. Dokładnie rok i 2 miesiące. Kudłata była lepsza… rok i 3 miesiące.
Pamiętacie (ci, którzy mieszkają w blokach) jak w czasach PRL wyłączali nam latem ciepłą wodę na tydzień bądź dwa?
No to w niektórych miejscach PRL ma się jeszcze nieźle.
Ja mam to w nosie, jestem tu przejazdem. Przeżyję tydzień gotowania wody w garach dwa razy dziennie, wstawania godzinę wcześniej, żeby wziąć kąpiel przed pracą. Przeżyję mycie zębów w zimnej wodzie i podtrzymywanie na ogniu garnka z wodą, żeby umyć ręce po wyjściu z toalety.
Ale stałych mieszkańców nie rozumiem.
Czemu akceptują coś, co gdzie indziej skończyło się już 20 lat temu??
No to w niektórych miejscach PRL ma się jeszcze nieźle.
Ja mam to w nosie, jestem tu przejazdem. Przeżyję tydzień gotowania wody w garach dwa razy dziennie, wstawania godzinę wcześniej, żeby wziąć kąpiel przed pracą. Przeżyję mycie zębów w zimnej wodzie i podtrzymywanie na ogniu garnka z wodą, żeby umyć ręce po wyjściu z toalety.
Ale stałych mieszkańców nie rozumiem.
Czemu akceptują coś, co gdzie indziej skończyło się już 20 lat temu??
Zaczyna mnie bawić jak kolejni „murowani” kandydaci do medali odpadają z rywalizacji.
Może czas się nauczyć pokory?
Może czas się nauczyć pokory?
Świebodzin nie jest zły.
Pomnik Chrystusa Króla to kicz nad kiczami. Rozpościera swe ramiona i błogosławi… Tesco.
Efekt jest żałosny i widoczny poniżej.
Najwyraźniej Świebodzin swojego Chrystusa się wstydzi, bo trafić do niego wcale nie jest łatwo. W mieście nie ma żadnych znaków, żadnych drogowskazów. Dobrze, że sprawdziłam wcześniej adres, bo na pewno bym tam nie trafiła.
Jest też parę innych ciekawych rzeczy, przede wszystkim urokliwy, pełen kwiatów rynek.
Miasto wyludnione, nawet słynna ławeczka Niemiena stoi samotnie i nikt się koło niej nie kręci…
Pani w muzeum, zapytana gdzie są ludzie, odparła, że nad wodą.
Postanowiłam nad wodę pojechać i ja.
Niestety natura mi dziś nie sprzyjała. Zanim dojechałam nad wodę dopadła mnie burza z piorunami.
Burza z piorunami nie komponuje się z czytaniem książek na plaży, więc postanowiłam wracać.
I tu zonk.
W ciągu 3-4 minut temperatura spadla z 29,5 do 19 stopni. Deszcz leje, pioruny walą, gałęzie na drodze… w końcu zwalone drzewo. Trzeba było zawrócić.
Na kolejnej drodze – to samo. Droga zablokowana, drzewo na środku. Tu już zawrócić było ciężej.
Kolejny objazd GPS pokazuje przez pola.
Burza z piorunami, zwalone drzewa, a ten mi pola proponuje. No głupi ten GPS.
Trzeba było wrócić do Świebodzina i jechać całkiem na okrągło. Dołożyłam jakieś 40km.
Po drodze widziałam cudowny kwietnik na rynku w Nowym Tomyślu – zdecydowanie muszę tam jeszcze wrócić.
Pomnik Chrystusa Króla to kicz nad kiczami. Rozpościera swe ramiona i błogosławi… Tesco.
Efekt jest żałosny i widoczny poniżej.

Jest też parę innych ciekawych rzeczy, przede wszystkim urokliwy, pełen kwiatów rynek.
Miasto wyludnione, nawet słynna ławeczka Niemiena stoi samotnie i nikt się koło niej nie kręci…
Pani w muzeum, zapytana gdzie są ludzie, odparła, że nad wodą.
Postanowiłam nad wodę pojechać i ja.
Niestety natura mi dziś nie sprzyjała. Zanim dojechałam nad wodę dopadła mnie burza z piorunami.
Burza z piorunami nie komponuje się z czytaniem książek na plaży, więc postanowiłam wracać.
I tu zonk.
W ciągu 3-4 minut temperatura spadla z 29,5 do 19 stopni. Deszcz leje, pioruny walą, gałęzie na drodze… w końcu zwalone drzewo. Trzeba było zawrócić.
Na kolejnej drodze – to samo. Droga zablokowana, drzewo na środku. Tu już zawrócić było ciężej.
Kolejny objazd GPS pokazuje przez pola.
Burza z piorunami, zwalone drzewa, a ten mi pola proponuje. No głupi ten GPS.
Trzeba było wrócić do Świebodzina i jechać całkiem na okrągło. Dołożyłam jakieś 40km.
Po drodze widziałam cudowny kwietnik na rynku w Nowym Tomyślu – zdecydowanie muszę tam jeszcze wrócić.
Meble, które kupiłam dla Kudłatej okazały się być uszkodzone. Najwyraźniej stało się to w czasie transportu.
Kupiłam je prawie dwa miesiące temu, więc miałam lekke obawy co do skuteczności reklamacji.
A tu, niespodzianka - po pierwsze: firma dzisiaj pracowała, po drugie: nie było żadnych dyskusji, pani poprosiła tylko o zdjęcia, po trzecie: po kilku godzinach dostałam potwierdzenie, że reklamacja została uznana i że w najbliższym tygodniu powinni mi dowieźć uszkodzone elementy.
_______
Jutro chyba jednak ten Świebodzin. Znalazłam tam parę innych rzeczy wartych obejrzenia, więc… raczej jadę.
_______
Ostatnio nabrałam zwyczaju picia kawy koło 21-ej. Zupełnie mi to nie przeszkadza w zaśnięciu…
_______
Trasa do Gniezna jest po prostu rewelacyjna. Kolejny argument, żeby dzieciakom w szkole organizować wycieczki.
Kompletnie tego nie rozumiem – Gniezno, Biskupin, Ostrów Lednicki – to wszystko jest tak blisko. Dzieciaki uczą się o tym w szkole. Dlaczego nikt nie organizuje wycieczek???
_______
Mama znalazła u mnie Pismo Święte. Biedna wierzy, że się nawracam.
_______
Wyjazd do Genewy przełożony na wrzesień. Kompletnie mi to nie pasuje. We wrześniu będą już dzieci, będzie szkoła. Zresztą, wrzesień to najgorszy miesiąc w roku. Powrót do szarej rzeczywistości po dwóch miesiącach wakacji jest dramatycznie trudny.
Kupiłam je prawie dwa miesiące temu, więc miałam lekke obawy co do skuteczności reklamacji.
A tu, niespodzianka - po pierwsze: firma dzisiaj pracowała, po drugie: nie było żadnych dyskusji, pani poprosiła tylko o zdjęcia, po trzecie: po kilku godzinach dostałam potwierdzenie, że reklamacja została uznana i że w najbliższym tygodniu powinni mi dowieźć uszkodzone elementy.
_______
Jutro chyba jednak ten Świebodzin. Znalazłam tam parę innych rzeczy wartych obejrzenia, więc… raczej jadę.
_______
Ostatnio nabrałam zwyczaju picia kawy koło 21-ej. Zupełnie mi to nie przeszkadza w zaśnięciu…
_______
Trasa do Gniezna jest po prostu rewelacyjna. Kolejny argument, żeby dzieciakom w szkole organizować wycieczki.
Kompletnie tego nie rozumiem – Gniezno, Biskupin, Ostrów Lednicki – to wszystko jest tak blisko. Dzieciaki uczą się o tym w szkole. Dlaczego nikt nie organizuje wycieczek???
_______
Mama znalazła u mnie Pismo Święte. Biedna wierzy, że się nawracam.
_______
Wyjazd do Genewy przełożony na wrzesień. Kompletnie mi to nie pasuje. We wrześniu będą już dzieci, będzie szkoła. Zresztą, wrzesień to najgorszy miesiąc w roku. Powrót do szarej rzeczywistości po dwóch miesiącach wakacji jest dramatycznie trudny.
Znalezione na fejsbuku:
Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go żyjąc cudzym życiem.
Nie wpadajcie w pułapkę dogmatów żyjąc poglądami innych ludzi.
Nie pozwólcie, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos.
I najważniejsze – miejsce odwagę kierować się sercem i intuicją.
Steve Jobs.
Jeśli czegoś chciałabym nauczyć moje dzieci – to własnie tego, żeby żyły SWOIM życiem.
I nauczę
Pytanie na jutro: dokąd pojechać w niedzielę na wycieczkę.
Y. nakręciła mnie na Świebodzin.
Ale czy to aby odpowiednie miejsce dla mnie?
Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go żyjąc cudzym życiem.
Nie wpadajcie w pułapkę dogmatów żyjąc poglądami innych ludzi.
Nie pozwólcie, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos.
I najważniejsze – miejsce odwagę kierować się sercem i intuicją.
Steve Jobs.
Jeśli czegoś chciałabym nauczyć moje dzieci – to własnie tego, żeby żyły SWOIM życiem.
I nauczę
Pytanie na jutro: dokąd pojechać w niedzielę na wycieczkę.
Y. nakręciła mnie na Świebodzin.
Ale czy to aby odpowiednie miejsce dla mnie?
Programy lojalnościowe.
Uczestniczycie? Korzystacie?
Przeprowadzono badania, z których wynika, że kazdy jest uczestnikiem co najmniej kilku programów lojalnościowych. Czasem nawet nieświadomie.
Są wszędzie. Każda sieć sklepów ma już swoje karty na punkty. Każda telefonia komórkowa ma swój program lojalnościowy. Większość banków takoż.
Zachęcają Was do korzystania?
Ja mam kartę BP. Ale BP jest drogie. Kupuję tam w ostateczności.
Mam w banku program lojalnościowy, umożliwiający tańsze zakupy luksusowych produktów. W żaden sposób nie zachęca mnie to do zwiększenia ruchów na koncie. Zakupów żadnych nigdy nie dokonałam, a punktów mam tyle, że pewnie mogłabym samochód kupić.
W zeszłym tygodniu zaniosłam do krawcowej sweter Kluchy. Trzeba było wypruć ekspres, założyć nowy zamek i zaszyć ponownie. Niby drobiazg, a jednak potrzebna fachowa pomoc. Mam taką panią krawcową, która jak trzeba, to uszyje Kudłatej sukienkę, skróci coś, zwęzi, poszerzy, naprawi.
Pani krawcowa naprawiła sweter i nie chciała za to ani złotówki. Dużo do robienia nie było, ale jednak musiała to wypruć, musiała założyć w maszynie odpowiednie nici, zszyć, etc. Wykonała pewną pracę, za którą nie chciała zapłaty.
W tym samym czasie zepsuło mi się pokrętło regulacji lusterek w samochodzie. Wzięło i się zapadło do środka. Drobiazg, ale musiałam podjechać do mechanika. Trzeba było coś tam w drzwiach zdemontować, żeby to pokrętło poprawić. Mechanik naprawił, ale na pytanie o cenę machnął tylko ręką…
Dzisiaj robiłam przegląd. Już po zapłaceniu zreflektowałam się, ze siada mi bateria w pilocie i trzeba wymienić. Mechanik wymienił i znowu machnął ręką na zapłatę.
Poszłam do fryzjera. Zawsze robię balejaż, ale tym razem postanowiłam nałożyć farbę. Mam bardzo fajną fryzjerkę. Od początku podchodziła do farby trochę sceptycznie, ale zrobiła o co prosiłam. Do domu wróciłam późno, więc nawet się nie przyglądałam. Następnego dnia rano (a była to sobota) przyjrzałam się włosom i doszłam do wniosku, że nie można się ludziom tak pokazać. Pognałam do fryzjerki, powiedziałam, że absolutnie musimy zrobić balejaż i koniecznie natychmiast, bo w poniedziałek muszę iść do pracy i wyglądać normalnie.
Natychmiast nie dało rady, bo były umówione klientki, ale fryzjerka została dla mnie po godzinach, zrobiła ten balejaż, który przecież nie trwał godzinę, czy półtorej i nie wzięła za to ani złotówki.
Nie wiem ile mam punktów na mojej karcie PayBack. Nie wiem co mogę sobie wymienić za moje punkty BP – będę tankować tam, gdzie tanio i wygodnie. Nie wiem ile darmowych minut wypracowałam w telefonii komórkowej – podpiszę umowę tam, gdzie będzie najkorzystniejsza.
Ale krawcowej, fryzjerki i mechanika nie zmienię. Można, jak widać, budować lojalność bez karty, punktów, pieczątek, naklejek, etc.
Uczestniczycie? Korzystacie?
Przeprowadzono badania, z których wynika, że kazdy jest uczestnikiem co najmniej kilku programów lojalnościowych. Czasem nawet nieświadomie.
Są wszędzie. Każda sieć sklepów ma już swoje karty na punkty. Każda telefonia komórkowa ma swój program lojalnościowy. Większość banków takoż.
Zachęcają Was do korzystania?
Ja mam kartę BP. Ale BP jest drogie. Kupuję tam w ostateczności.
Mam w banku program lojalnościowy, umożliwiający tańsze zakupy luksusowych produktów. W żaden sposób nie zachęca mnie to do zwiększenia ruchów na koncie. Zakupów żadnych nigdy nie dokonałam, a punktów mam tyle, że pewnie mogłabym samochód kupić.
W zeszłym tygodniu zaniosłam do krawcowej sweter Kluchy. Trzeba było wypruć ekspres, założyć nowy zamek i zaszyć ponownie. Niby drobiazg, a jednak potrzebna fachowa pomoc. Mam taką panią krawcową, która jak trzeba, to uszyje Kudłatej sukienkę, skróci coś, zwęzi, poszerzy, naprawi.
Pani krawcowa naprawiła sweter i nie chciała za to ani złotówki. Dużo do robienia nie było, ale jednak musiała to wypruć, musiała założyć w maszynie odpowiednie nici, zszyć, etc. Wykonała pewną pracę, za którą nie chciała zapłaty.
W tym samym czasie zepsuło mi się pokrętło regulacji lusterek w samochodzie. Wzięło i się zapadło do środka. Drobiazg, ale musiałam podjechać do mechanika. Trzeba było coś tam w drzwiach zdemontować, żeby to pokrętło poprawić. Mechanik naprawił, ale na pytanie o cenę machnął tylko ręką…
Dzisiaj robiłam przegląd. Już po zapłaceniu zreflektowałam się, ze siada mi bateria w pilocie i trzeba wymienić. Mechanik wymienił i znowu machnął ręką na zapłatę.
Poszłam do fryzjera. Zawsze robię balejaż, ale tym razem postanowiłam nałożyć farbę. Mam bardzo fajną fryzjerkę. Od początku podchodziła do farby trochę sceptycznie, ale zrobiła o co prosiłam. Do domu wróciłam późno, więc nawet się nie przyglądałam. Następnego dnia rano (a była to sobota) przyjrzałam się włosom i doszłam do wniosku, że nie można się ludziom tak pokazać. Pognałam do fryzjerki, powiedziałam, że absolutnie musimy zrobić balejaż i koniecznie natychmiast, bo w poniedziałek muszę iść do pracy i wyglądać normalnie.
Natychmiast nie dało rady, bo były umówione klientki, ale fryzjerka została dla mnie po godzinach, zrobiła ten balejaż, który przecież nie trwał godzinę, czy półtorej i nie wzięła za to ani złotówki.
Nie wiem ile mam punktów na mojej karcie PayBack. Nie wiem co mogę sobie wymienić za moje punkty BP – będę tankować tam, gdzie tanio i wygodnie. Nie wiem ile darmowych minut wypracowałam w telefonii komórkowej – podpiszę umowę tam, gdzie będzie najkorzystniejsza.
Ale krawcowej, fryzjerki i mechanika nie zmienię. Można, jak widać, budować lojalność bez karty, punktów, pieczątek, naklejek, etc.
Dostałam w prezencie płytę DVD z koncertem Michaela Buble’a.
Czy to jest moja muzyka? Jeszcze nie wiem. Oglądałam na razie tylko raz, w lekkim rozproszeniu.
Muszę obejrzeć jeszcze raz.
W tym celu przytachałam z komórki kino domowe, które tam leżalo od kilku lat.
Żeby podłączyć musiałam dokonać drobnego przemeblowania, bo za chiny ludowe nie chciało się to kino nigdzie zmieścić.
No to teraz idę oglądać.
Szczególną uwagę mam zwrócić na kobietę, która gościnnie śpiewa z nim jedną piosenkę. Podobno jest boska.
Jutro Państwu powiem, czy będzie z tego jakiś romans.
Czy to jest moja muzyka? Jeszcze nie wiem. Oglądałam na razie tylko raz, w lekkim rozproszeniu.
Muszę obejrzeć jeszcze raz.
W tym celu przytachałam z komórki kino domowe, które tam leżalo od kilku lat.
Żeby podłączyć musiałam dokonać drobnego przemeblowania, bo za chiny ludowe nie chciało się to kino nigdzie zmieścić.
No to teraz idę oglądać.
Szczególną uwagę mam zwrócić na kobietę, która gościnnie śpiewa z nim jedną piosenkę. Podobno jest boska.
Jutro Państwu powiem, czy będzie z tego jakiś romans.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz