Nie mogę uwierzyć, że facet, który 10 lat temu zostawił mnie bez słowa, nagle odnajduje mnie na naszej-klasie i liczy na romans.
10 lat temu było bardzo fajnie. Potem nagle się skończyło.
Wiele lat zastanawiałam się, co się z nim dzieje.
A teraz nagle się pojawił.
Pewnie jest nieszczęśliwy, pewnie mu się nie układa.
Pewnie chce wrócić do niewykorzystanej szansy, jaką byłam w jego życiu...
Ale obrażać się o to, że nie umarłam ze szczęścia?
Nie ogarniam tego...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz