Jedyna korzyść z nowego bloga to, że nie będą mnie czytać żadni nauczyciele Kudłatej, mamy koleżanek i w ogóle żadni śremianie.
Trochę jeszcze jestem kiepska w dawaniu dostępu, ale nic to. Nauczę się.
________________
Kudłata nie chce już pływać. Nie wiem co się wydarzyło, ale coś musiało.
Zaczęła już w wakacje, więc temat na pewno nie jest świeży. Podejrzewam, że chodzi raczej o całokształt niż o pojedyncze wydarzenie. Z wychowawczynią (jednocześnie w-fistką) nie dogaduje się od dawna.
Mogę ją z tego pływania wypisać. Wyczynowym sportem nigdy nie była zainteresowana, a ja nigdy nie miałam ambicji, żeby została pływaczką. Pływa od 5-tego roku zycia, bo to lubi. Do klasy pływackiej poszła, bo chciała.
Myślała, że to będzie fajna zabawa, a jest ciężka, codzienna harówka.
Wychowawczyni podejścia do dzieciaków nie ma, zajęcia są nudne. Kudłata sukcesów wielkich w pływaniu nie ma... Ma prawo być zniechęcona.
Przymusu nie ma i zasadniczo nie widzę żadnego powodu, żeby nie miała przestać pływać.
Poza jednym.
W ciągu ostatnich dwóch lat z 15-osobowej grupy pływackiej odeszło 5 osób. Została ich 10-tka.
Pan Dyrektor zagroził, że kolejna odchodząca osoba rozbija grupę. Dla 9-ciu osób nie opłaca się takiej grupy utrzymywać.
Oznacza to, że jeśli Kudłata zdecyduje się odejść - przestaną pływać wszyscy.
Będzie miała na karku:
- niezadowolonego dykrektora, bo będzie musiał rozwiązać umowę z basenem
- niezadowolonych uczniów, bo przez nią nie mogą pływać (przynajmniej niektórzy będą niezadowoleni)
- niezadowolonych rodziców
- i wreszcie - najgorsze - niezadowoloną panią wychowawczynię, bo straci swoje 10 godzin tygodniowo. Nie znam się na pensjach nauczycielskich, ale podejrzewam, że utrata 10 godzin to nie jest mało.
Jednym słowem - odejściem z basenu Kudłata może sobie niźle nagrabić.
Próbowałam jej to dzisiaj wytłuamczyć. Jesli mamy rozpętać wojnę, to niech chociaż zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji. Ale ona nie chce o niczym słyszeć. Na samo hasło "basen" zaczyna płakać i konsekwencje jej nie obchodzą.
Będzie ciężko. Nie mam najlepszych notowań w szkole. Wychowawczyni mnie znienawidzi.
Zadzwoniłam dzisiaj do znajomego, którego zawsze radzę się w takich sytuacjach. Nie zna Kudłatej, nie ma do niej żadnego emocjonalnego stusunku. Podejrzewałam, że każe mi zlekceważyć jej fochy.
Tymczasem doradził odwrotnie.
Może w sumie racja. Z dyrektorem i nauczycielką jakoś sobie poradzimy. To tylko rok.
A po co ma mi się dziecko z nerwów wrzodów żołądka nabawić.
Chciałabym tylko wiedzieć, co takiego zrobiła ta kobieta, że Kudłata znienawidziła basen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz