Nauczyciele powinni znać uczniów: ich sytuację domową, którego stać na dobre ubrania, a który musi chodzić w wytartym swetrze, czym się interesują, jakiej słuchają muzyki, do jakich należą subkultur.
Im więcej nauczyciel wie o uczniu, tym łatwiej zmotywuje go do nauki. Nauczyciele to wiedzą, a mimo to w kontaktach z uczniami wciąż padają ofiarą schematycznego myślenia i stereotypów.
Jak powszechne jest to zjawisko, zbadały trzy studentki wydziału zamiejscowego Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie. Przeprowadziły eksperyment pod tytułem "Jak cię widzą, tak cię piszą - uczniowie w ocenach nauczycieli".
Każda z nich pracowała już w szkole. W pokoju nauczycielskim wciąż słyszały rozmowy, z których wynikało, że uczeń, który ubiera się gorzej lub po prostu oryginalnie, bywa postrzegany jako gorszy.
- Uczestniczyłam w warsztatach dla nauczycieli gimnazjów. Zadano im pytanie: "Jacy Waszym zdaniem są uczniowie?". Usłyszałam głównie narzekania, że uczniowie są krnąbrni, pyskaci, coraz głupsi, niczym się nie interesują, tylko imprezami - mówi Monika Szuba, jedna z badaczek, jednocześnie szkolny pedagog.
Jak to z nauczycielami jest?
W eksperymencie, który miał sprawdzić, jak nauczyciele postrzegają uczniów, wzięło udział 256 nauczycieli z gimnazjów w Gdańsku i Gdyni oraz z małego miasta na Pomorzu (autorki eksperymentu poprosiły mnie, by nie ujawniać nazwy tej miejscowości, żeby nie stygmatyzować pracujących tam nauczycieli).
Każdy nauczyciel miał ocenić cztery fotografie. Na dwóch była ta sama dziewczynka, na kolejnych ten sam chłopiec, tylko różnie upozowani i ucharakteryzowani - raz na ucznia grzecznego, na drugiej fotce na buntownika. Uczniów fotografowano w klasie, siedzących w ławce. Na jednej parze zdjęć siedzą grzeczni, wyprostowani, w białych bluzkach, są ładnie uczesani. Na drugiej parze dzieci mają nieco grunge'owe ubrania, a dziewczynka do tego jeszcze makijaż.
Nauczyciele dostali też zestaw 15 cech (punktualny, pilny, wytrwały, ambitny, odpowiedzialny, pracowity, samodzielny, uparty, unika trudności, uległy, zarozumiały, samokrytyczny, kreatywny, chętnie pracuje społecznie, kulturalny) i mieli zdecydować, które i w jakim stopniu pasują do ucznia ze zdjęcia. Musieli też każdej z tych cech przypisać wartość w pięciostopniowej skali - od nigdy i rzadko, przez przeciętnie, do często i zawsze.
I co się okazało? Nauczyciele tak się zasugerowali wyglądem uczniów na zdjęciach, że w ogóle się nie zorientowali, że to te same dzieci, tylko ucharakteryzowane! Jedynie czworo nauczycieli z 256-osobowej grupy badanych odmówiło odpowiedzi na tak postawione pytania. Pozostali wytrwale i bez żadnych podejrzeń oceniali cechy charakteru uczniów według ich wyglądu.
Niekulturalna w stroju punk
Uznali, że Oliwia w punkowym stroju i ostrym makijażu na pewno rzadko bywa pracowita, kulturalna i zapewne niechętnie pracuje społecznie. Tę samą dziewczynkę ubraną w białą bluzkę uznali za pilną, wytrwałą i ambitną. Damian, w okularkach i uprasowanej koszuli - zdaniem większości badanych nauczycieli - z pewnością jest uczniem samodzielnym, kulturalnym i chętnie pracuje społecznie. Ale ten sam chłopiec w koszuli flanelowej raczej nie jest pilny i nie jest ambitny.
Więcej pozytywnych cech charakteru nauczyciele gimnazjów przypisali uczniom, którzy wyglądali na "grzecznych". Co ciekawe, nie robili różnicy między dziewczynkami i chłopcami - traktowali ich na równi. Badania wykazały jednak, że bardziej schematyczni w myśleniu są nauczyciele mężczyźni. To oni wyżej oceniali "grzecznych" uczniów niż ich koleżanki z pokoju nauczycielskiego.
Już w latach 70. socjologowie Clifford i Walster sprawdzili, że dobry wygląd ucznia już na starcie przesądza o jego edukacyjnym sukcesie. Nauczyciele wyżej oceniali iloraz inteligencji i potencjał intelektualny uczniów o atrakcyjnym wyglądzie. Socjologowie sprawdzili przy tym, że nauczyciel wcześniej poinformowany przez nich, że konkretny uczeń jest wyjątkowo zdolny, tak właśnie go traktował. Niezależnie, czy było to zgodne z prawdą. Podobnie zresztą oceniał rodziców takiego ucznia - przypisywał im większe zainteresowanie edukacją dziecka.
Nauczyciele nie są jednak pod tym względem wyjątkiem. Prawidłowością psychologiczną jest to, że atrakcyjny wygląd fizyczny budzi w nas przyjemne emocje i skłania, by przypisywać pozytywne cechy osobom, które uważamy za "ładne". Zazwyczaj oceniamy też ludzi na podstawie pierwszego wrażenia. Czy w takim razie powinniśmy od nauczycieli wymagać więcej?
- Tak, bo stereotypy w ocenianiu uczniów mogą się przełożyć na poziom nauczania - ostrzega Urszula Sajewicz-Radtke, psycholog z sopockiego wydziału zamiejscowego SWPS. Chodzi o to, że nauczyciel uprzedzony do ucznia może zablokować jego rozwój. Nie pozwoli mu się np. zaangażować w poważne szkolne projekty. W skrajnych przypadkach tylko "grzeczni" będą startowali w olimpiadach, a "niegrzeczni" zostaną uznani za uczniów mało pilnych i mało ambitnych.
- Musimy więc uczyć naszych nauczycieli, żeby się oparli pokusie oceniania uczniów po wyglądzie. Potrzebne im są kursy i zmiana w sposobie kształcenia kandydatów do zawodu - mówi Radtke. Zwraca uwagę, że dzieci wychowujemy również poprzez własny przykład. - Nauczyciele spędzają z dziećmi wiele godzin i to między innymi na ich zachowaniach dzieci będą budowały swoje poglądy i podejście do życia. Jeśli pedagodzy sami kierują się uprzedzeniami, to jak nauczą dzieci tolerancji wobec innych ludzi? Ja nie chciałabym posyłać moich dzieci do szkoły, w której nauczyciele oceniają ludzi po pozorach.

7 komentarzy:
szczera prawda :P
Nielat do szkoły nie nosi pewnych zestawów ubrań, żadnych bransoletek (których jest fanem)... bandana z czaszkami to na wyjścia prywatne, a do szkoły w zwykła w biało-czarno-niebiesko-czerwoną kratkę (takie tylko kolorowe paski na białym tle), włosy na żelu też tylko w okolicach weekendów i kilka innych takich ... w związku z czyn na koniec 1 klasy gimnazjum miał zachowanie wzorowe przy średniej ocen 2,4 ...w ubiegłym roku miał zachowanie bardzo dobre, ale średnia to tylko 2,3 ;)
... nie zmienia to jednak stanu rzeczy, że katechetka oraz pani od języka polskiego to widzą w nim diabła wcielonego i najchętniej zamknęłyby go w szkole specjalnej, albo w cyrku - jako osobliwość... cóż... ja osobiście obie wyekspediowałabym na księżyc aby nie miały do czynienia z jakimikolwiek dziećmi :P
Moje dzieci mają w szkole opinię zaniedbanych i niedopilnowanych (o czym wiem od wychowawczyni Kluchy), bo
a) jestem samotną matką
b) wyjeżdżam w delegacje
Brudne chodzą? albo głodne? albo tępe są jak stuletnia szlifierka?
Smok na rozpoczęcie roku poszła w irokezie i jako jedyna dziewczyna w spodniach - zachowanie ma wzorowe i oceny przyzwoite - chociaż od innych dziewczynek odstaje (wybacz Who) chłopakowatością wyglądu.
Wszystko zależy od tego czy nauczyciel jest normalny i ludzki.
w sensie, że co mam wybaczać?
I gdzie Ty widzisz chłopakowatość Smoka??
"Chłopakowatość" masz wybaczać.
W uwielbieniu dla samochodów, robotów, nielubieniu spódnic i sukienek, grze w piłkę nożną i judo, postawie raczej a la "elo ziom, zrobimy dym?" niż "cześć pobawimy się w kucharki?"
Co umówmy się zupełnie mi nie przeszkadza, ale na wizerunek szkolny w sumie mogłoby wpłynąć. A nie wpływa. Za co chwała i cześć pani Weronice.
Nielat też wychodzi na niedopilnowanego, a ja na matkę nieudaczną, która z nauką dziecka sobie nie radzi... a teraz równiez okaże się za chwilę, że z wychowaniem przestała sobie radzić, bo mają nową katechetkę której Nielat nietoleruje (zwiewa z lekcji)... no i znowu się stawia polonistce, a niestety jego wychowawczyni jest poważnie chora i niestety mają obecnie wychowawcę tymczasowego, który do końca im zostanie (Nielat przeżywa nieobecność ulubionej wychowawczyni)... inna rzecz, że na tle innych osobowości klasowych to Nielat jest spokojne stworzenie (wczoraj 2 takich wyskoczylo dla zabawy przez okno z bardzo wysokiego 1 piętra na dach przybudówki... klamki w oknach od dawna są wymontowane, ale jeden z nich przyniósł własną )
do Demi: Umarłam ze śmiechu:) Absrtahując od poważnych trosk rodzicielskich, rzecz jasna! Nie umiem się zdecydować, co bardziej mnie rozwaliło: wymontowanie klamek czy przyniesienie własnej celem pofruwania za oknem!
Ułańskiej fantazji chłopakom nie brakuje. Podobno z wiekiem ulega stępieniu - to ku pokrzepieniu:)
Prześlij komentarz