Od kilku lat (bliżej dziesięciu niż dwóch) leżał na półce.
Leżał, ale nie wołał. A do mnie trzeba zawołać.
W wakacje czytała go Kate. Powiedziała jedno zdanie, które sprawiło, że nagle zaczął wołać.
Zdania nie przytoczę dosłownie, ale chodziło o to, że jest inny niż się spodziewała.
Sztukmistrz z Lublina.
(faktycznie, inny niż się spodziewałam)
Recenzji pisać nie będę, bo:
a) podejrzewam, że wszyscy czytelnicy tego bloga już go czytali
b) w pisaniu recenzji jestem kiepska.
Otóż rzeczony sztukmistrz miał mieszkanie w Warszawie.
Mogłabym dać Państwu zagadkę - GDZIE było to mieszkanie, ale wtedy nie mogłabym dokończyć tej notki :)
***
Nie wiem czy Państwo pamiętacie, ale jakiś czas temu byłam w Warszawie. Spotkałam się tam z Mamą+. Mama+ na miejsce spotkania wyznaczyła ul. Freta, koło Długiej.
(lubię tę część Warszawy, TAKŻE dlatego, że jest tam cudny sklep z porcelaną bolesławiecką. Nie, nic nie kupiłam - ceny bandyckie. Ale wzory piękne).
Mieszkanie sztukmistrza znajdowało się na Freta, koło Długiej...
Wiem, że Mama+ lubi Singera. Jestem przekonana, że Sztukmistrza czytała.
Ciekawe czy skojarzyła... ? :)
A mnie Sztukmistrz już zawsze będzie się kojarzył z małymi dziećmi i dużymi brzuchami. No i Mamą+ oczywiście. :)
_________________
Nie muszę dodawać, że przez 4 i pół godziny jazdy samochodem dzisiaj Kudłata śpiewała mi Pierwszą Brygadę?
3 komentarze:
Najbardziej zaskoczył mnie Sztukmistrz ilością trafnych spostrzeżeń, zwłaszcza o mnie i moim życiu. Czyż nie po to czytamy mądre książki, żeby ulec oczarowaniu? Jak pięknie nazwane może być to, co nas prozaicznie gniecie i uwiera. To jest prawdziwy talent na miarę Nobla: odpowiednie dać rzeczy słowo!
bardzo lubię Sztukmistrza, ale inne też uwielbiam - np. Meszuge
-> cattleya : to najlepsza opinia na temat Kunzmachera jaka przeczytalam ;-)
Te pozornie prozaiczne madrosci , ktore Singer wklada w usta swoich bohaterow maja wymiar rabinackich, nawet (a moze a zwlaszcza) w przypadku Jaszy Mazura ;-)
Prześlij komentarz