Klucha przyniósł znowu uwagę.
Janusz w sposób obraźliwy i wulgarny mówi do kolegów o koleżance.
Na nic się zdały błagania. Klucha przyznał tylko, że nikt nie lubi Wiktorii, że WIktoria się narzuca, wszędzie wpycha i że nawet dziewczyny nie lubią się z nią bawić.
Uff, rozmowę mieliśmy ciężką. Trochę chyba nawet przesadziłam. Powiedziałam, że obrażanie Wiktorii to tak jakby obrażanie mamy, bo Wiktoria przecież też kiedyś będzie miała dzieci i będzie dla kogoś mamą.
W każdym razie Klucha płakał, przepraszał, obiecywał, że już więcej nie będzie.
Ale nadal nie wiedziałam CO powiedział.
Poszłam do wychowawczyni.
Dialog wyglądał mniej więcej tak:
- Co powiedział Janusz?
- Jagoda powiedziała, że Janusz powiedział, że Szymon macał Wiktorię.
I tyle.
No to ja się przyznaję. Ja też w szkole podstawowej mówiłam obrażliwe i wulgarne rzeczy.
I o mnie też mówili.
Tylko żaden nauczyciel się nie wtrącał. A rodzice o tym nie wiedzieli.
Wszyscy wyrośliśmy na ludzi i o macaniu przestaliśmy opowiadać, a zaczęliśmy to robić.
Czy Januszowi należy się duża kara?
4 komentarze:
zgodnie z zasada, ze towar macany nalezy do macadora, to chyba Szymon powinien sie strzec ;-)
Mam wniosek formalny: zanim znowu będziesz truć Klusze w zakresie uwag, to przesłuchaj panią wychowawczynię i w przypadku powtarzającej się głupoty, złóż wniosek u przymusowe leczenie psychiatryczne. Przecież tę kobietę powinno się izolować od dzieci, bo czyni niepowetowane straty!
Chciałam napisac dokładnie to samo co "cattleya".
Pamietaj, zawsze stawaj po stronie swoich dzieci :*
noooo ja też jestem za opinią Cattley/Cattleji? ;D
Prześlij komentarz