Firmie, w której pracuje moja mama zdarzyło się parę razy wpłacić pieniądze na jakiś cel charytatywny.
Firma nie jest bogata, wpłacane sumy nie były wielkie.
Każda taka wpłata wygenerowała jednak wiele nowych próśb o datki.
W efekcie, w zeszłym roku takich listów z prośbami dostali 200.
Jeśli się odliczy dni wolne od pracy to praktycznie codzienne dostawali nową prośbę.
Coś chyba nie do końca działa jesli chodzi o ochronę danych? A może firm taka ochrona nie dotyczy?
Efekt jest taki, że więcej nikomu nic nie dadzą.
"Dasz jednemu, stu innych nie da ci żyć"...
Ot, refleksja taka.
1 komentarz:
Święte słowa. Zastanawiam się jeszcze, czy gdyby podliczyć pieniądze zaoszczędzone na niewysyłaniu listów i ulotek z prośbą o wsparcie, a następnie ich sprzątaniu i utylizacji, nie wyszłoby taniej?
Prześlij komentarz