Niedziela, godz. 21.40
Koniec tygodnia. Koniec ferii.
Klucha śpi. Kudłata w łóżku gra na swoim nowym tablecie.
Ja tez w łóżku. Bez zamiaru spania jeszcze, ale dzień się już dla mnie skończył.
Dzwoni telefon. Podrywam się. Numer prywatny.
O tej porze w niedzielę?? Czyżby coś się stało??
Miła pani przedstawia się z imienia i nazwiska. Chce przeprowadzić ankietę w imieniu banku ING.
Czy miałabym dziesięć minut.
Mieć bym może i miała... ale.
- Ależ proszę pani, jest niedziela wieczór.
- Ale my o tej godzinie pracujemy jak pani widzi
Tylko co mnie to właściwie obchodzi? Czy to usprawiedliwia dzwonienie do obcych ludzi w porze, o której ci ludzie mają już prawo odpoczywiać, spać, kochać się, czytać książkę w łóżku, cokolwiek?
Gdzieś się coś na tym świecie popsuło....
1 komentarz:
nie przejmuję się tym, że oni pracują. ja - nie pracuję i grzecznie odmawiam. trudno.
Prześlij komentarz