Nadal nie mogę się nadziwić, że do Genewy najbliżej przez Kopenhagę, a do Moskwy przez Monachium.
Ale to może dlatego, że jestem na nogach od 21 godzin.
Spotkałam (a może raczej - widziałam) mężczyznę z moich snów. Nic z tym nie zrobiłam, bo okazał się był pilotem SAS. Na co mi pilot SAS?
4 komentarze:
z tymi facetami ze snów, zawsze jest problem... jak już realnie ich spotkasz, to nagle okazuje się, że lepiej byłoby gdyby i tak w tych snach pozostali ...
-> demirja , i do tego wlasnie jest potrzebna analiza wielokryterialna , krolewicz niestety siorbie przy stole, albo obgryza paznokcie ;-)
Może zatem lepiej obstawiać tych, co uczą królewięta manier albo wiedzy naukowej? Nie od dziś wiadomo, że kobiety lecą na inteligencją jak ćmy do świecy - patrz taki Hawking. Te jego dwie czy trzy żony musiały polecieć na jego geniusz! No bo na co?
who, a co do pilotow SAS to uwazaj bo pija nawet na sluzbie :-)
http://www.airliners.net/aviation-forums/general_aviation/read.main/5462134/
Prześlij komentarz