Weekend był więc na Kindlowym froncie bez zmian.
Za to po miesięcznej przerwie odezwał się Kurza Łapka. Łaskaw był, ni z gruszki nie z pietruszki, napisać:
Ania nie gniewaj się na mnie. Przepraszam. Nie możemy być razem to bądźmy chociaż przyjaciółmi. Piszmy do siebie czasem. Buziaki.
Słowo honoru, że w pierwszej chwili bylam pewna, że adresatów pomylił.
Tak zupełnie bez senu był ten SMS, że brałam pod uwagę opcję, że facet stworzył sobie jakiś wirtualny, równoległy świat, w którym być może utrzymuje ze mną jakiś kontakt. I że teraz mu się te światy pomyliły...
Jak ponad 40-letni facet może być tak infantylny??
W dodatku, sorry, ale gdzie wołacz??
No, jak słowo honoru, przyciągam palantów.
Niezorientowanym i pogubionym przypominam, że nie widziałam faceta od lat nastu. Nie umiem go umiejscowić w konkretnym roku, ale było to jeszcze przed rozpoczęciem pisania bloga... A blog w tym roku będzie obchodził 11-lecie...
6 komentarzy:
a może pomylił, Ania to jednak nie jest bardzo rzadkie imię...
nie, bo mu odpisałam, ze chyba się pomylił.
Otóż nie.
No, też mam takiego jednego, co żyje w wirtualnym związku ze mną :)
Ale to się przytrafia też kobietom.
Misica, a jest sposób, żeby z nim wirtualnie zerwać na amen?
Hej, przynajmniej Ci rozrywki dostarcza! Nam też!
Palantów nie przyciągasz jakoś specjalnie. Po prostu ich nadprodukcja "z leksza" przytłacza. Jak twierdzi mój rodzony tata: poziom głupoty rośnie wprost proporcjonalnie do przyrostu naturalnego w społeczeństwie. Wirtualnych świrów jest odsetek wyższy niż w realu:)
Nie reagować. Za 10 lat powinien sie odkochac :D
Prześlij komentarz