17 marca 2013

Bez wołacza

Weekend był więc na Kindlowym froncie bez zmian.

Za to po miesięcznej przerwie odezwał się Kurza Łapka. Łaskaw był, ni z gruszki nie z pietruszki, napisać:

Ania nie gniewaj się na mnie. Przepraszam. Nie możemy być razem to bądźmy chociaż przyjaciółmi. Piszmy do siebie czasem. Buziaki.

Słowo honoru, że w pierwszej chwili bylam pewna, że adresatów pomylił.
Tak zupełnie bez senu był ten SMS, że brałam pod uwagę opcję, że facet stworzył sobie jakiś wirtualny, równoległy świat, w którym być może utrzymuje ze mną jakiś kontakt. I że teraz mu się te światy pomyliły...

Jak ponad 40-letni facet może być tak infantylny??

W dodatku, sorry, ale gdzie wołacz??

No, jak słowo honoru, przyciągam palantów.

Niezorientowanym i pogubionym przypominam, że nie widziałam faceta od lat nastu. Nie umiem go umiejscowić w konkretnym roku, ale było to jeszcze przed rozpoczęciem pisania bloga... A blog w tym roku będzie obchodził 11-lecie...

6 komentarzy:

ds pisze...

a może pomylił, Ania to jednak nie jest bardzo rzadkie imię...

who pisze...

nie, bo mu odpisałam, ze chyba się pomylił.
Otóż nie.

Lesława Jaworowska pisze...

No, też mam takiego jednego, co żyje w wirtualnym związku ze mną :)
Ale to się przytrafia też kobietom.

who pisze...

Misica, a jest sposób, żeby z nim wirtualnie zerwać na amen?

cattleya pisze...

Hej, przynajmniej Ci rozrywki dostarcza! Nam też!
Palantów nie przyciągasz jakoś specjalnie. Po prostu ich nadprodukcja "z leksza" przytłacza. Jak twierdzi mój rodzony tata: poziom głupoty rośnie wprost proporcjonalnie do przyrostu naturalnego w społeczeństwie. Wirtualnych świrów jest odsetek wyższy niż w realu:)

Lesława Jaworowska pisze...

Nie reagować. Za 10 lat powinien sie odkochac :D

Prześlij komentarz