1 kwietnia 2013

Po weekendzie

Odpoczęłam. Było mi to potrzebne.

Niezaplanowany Grudziądz, Golub-Dobrzyń, Toruń, znowu Golub-Dobrzyń i znowu Toruń.
Gdzieś w międzyczasie Ciechocinek, bo przecież tu mieszkaliśmy.

Odkryliśmy cudowne miejsce - osadę Karbówka w Elgiszewie.
Dawno nikt mnie tak dobrze nie nakarmił. Jeśli ktoś będzie w okolicy - zajrzeć koniecznie i zamawiać dziczyznę.

Odpoczęłam. I dobrze. Bo w pracy nowe wyzwania.
Ciężko mi po 15-tu latach zostawiać ludzi, którzy są dla mnie prawie jak rodzina.
Było parę rozdzierających serce scen.
Chyba lubili ze mną pracować. A przecież ciągle na nich krzyczałam.

Mój korporacyjny nos wyjątkowo milczy.... Się okaże.

3 komentarze:

Yenka pisze...

A czemu ja nic nie wiem?

Matylda pisze...

ooooo !

cleos pisze...

http://ferrieha.blogspot.com/
obiecany

Prześlij komentarz