Łysy zapomniał dzisiaj portfela. Zdarza się.
Kłopot polegał na tym, że dzień był wyjazdowy, do przejechania było kilkaset km. Trzeba było bardzo uważać, żeby nie spotkać się z policją. Brak prawa jazdy, brak dowodu rejestracyjnego, brak OC... Łysy jeździł jak aniol.
Brak portfela oznaczal też brak kawy z McDonalds. Do przeżycia. (dla Łysego, bo JA bym nie przeżyła...) Na szczęście Łysy - fanatyk zdrowego odżywiania - drugie sniadanie zabiera ze sobą, więc śmierć głodowa mu nie groziła.
Około 11-tej wydawało się, że jakoś ten dzień przetrwamy. Nawet troszkę sobie z tego żartowaliśmy.
I wtedy... całkiem bezmyślnie, żeby nie rzec głupio i debilnie Łysy wjechał na autostradę. Płatną.
I zagadka - jaka jest szansa, żeby pani na bramkach zrozumiala trudną sytuację i ulitowała się nad biednym Łysym?
Otóż - żadna. ŻADNA. Pani pozostała nieugięta. Istniało nawet ryzyko wezwania policji. A tu przecież brak prawa jazdy, brak dowodu rejestracyjnego, brak OC...
A zatem stoimy tuż przed bramkami nie mogąc zjechać z autostrady, bo nie posiadamy ani jednej złotówki.
Co w takiej sytuacji zrobiłby mój eks-małżonek? Zadzwoniłby do mnie z odwiecznym pytaniem "I co teraz?"...
Łysy nie zadzwonił.
Łysy uruchomił organ zwany mózgiem, uruchomił CB radio i za 15zł sprzedał innemu kierowcy jakieś tabletki do zmywarki, które przypadkiem miał w aucie.
Po fakcie wpadliśmy jeszcze na pomysł, że mógł komuś na przykład doładować komórkę.
Uczciwie przyznaję, że ja w takiej sytuacji prawdopodobnie chodzilabym od samochodu do samochodu i żebrała. No, ale ja nie mam CB radia.
Łysy zadzwonił jak było już po wszystkim. Było koło 14-tej i znowu wydawało się, że jest już z górki. Bo niby co jeszcze może nas spotkać?
Ano może. Żeby przejechac kilkaset km potrzebna jest w benzyna w baku. Benzyna była, ale nagle zaczęła się kończyć. Samochód krzyczal, że niewiele nam zostało i trzeba natychmiast wracać do domu. A tu przecież nie można wracać autostradą. Trzeba pobocznymi, okrężnymi drogami.
Na szczęście samochód kocha Łysego i nauczył się jeździć na oparach. Daliśmy radę.
Wniosek na przyszłość - Rutexa wozić w samochodzie.
3 komentarze:
:) :)
cóż, ja bez portfela (i dokumentów) po nowy zasilacz dla Tośka się wybrałam ostatnio :) na szczęście miałam do objechania tylko nasze niewielkie miasto, ale i to potrafi być mało przyjemne, bo jakoś tak nagle, tych samochodów oznakowanych wszędzie jest pełno :P
A co to jest Rutex?
Karta do płacenia za benzynę i autostrady :)
Prześlij komentarz