23 maja 2013

Start

Pierwszy raz w życiu przespałam start samolotu.

Obawiam się, że jestem naprawdę przemęczona.

2 komentarze:

p. pisze...

przy bramce na lotnisku czy juz we wnetrzu ?

Kiedys majac w perspektywie bardzo, bardzo dlugi lot wzielam prochy nasenne zaraz po wejsciu do samolotu. Niestety, ze wzgledu na awarie wykryta jeszcze w czasie sprawdzania naziemnego przyrzadow, samolot nie odlecial i kapitan zarzadzil ewakuacje. Do dzis nie mam pojecia kto i jak przetransportowal mnie do Terminalu, a gdy nie znaleziono innego Airbusa i lot przelozono na nastepny dzien, kto umiescil mnie w hotelu. To wspaniale wrazenie obudzic sie w lozku, bedac przekonanym, ze jest sie w miejscu docelowym i ze nastapila nieciaglosc czasowa ;-)

who pisze...

Będę pamiętać, aby nie brać tabletek nasennych w samolocie :)

Ja weszłam do samolotu, usiadłam... i obudziłam się nad Pragą. Byłam przekonana, że wciąż jeszcze kołujemy na lotnisku. A to już było dawno po kawie :)

Prześlij komentarz