Była pierwsza wywiadówka u Kluchy i było pierwsze spięcie.
Pani z klubu sportowego poinformowała nas, że strojem klubowym (pływaka - przypominam) uzgodnionym przez klub są krótkie niebieskie spodenki i biała bluza dresowa wkładana przez głowę.
Koszt 180zł
W zeszłych latach strojem klubowym były t-szirty za 35zł.
Na basenie temperatura wynosi ok. 30 stopni, każdy myśli jak się ROZEBRAĆ, a nie jak się ubrać.
Zastosowania dla bluzy dresowej, w dodatku wkładanej przez głowę nie widzę żadnego. A pomysł, żeby była biała, uważam za absurdalny.
Mam na co wydawać pieniądze, i nie jest to biala bluza dresowa dla Janusza.
Wysłałam maila, że stroju nie kupię. Spodziewam się teraz awantury i przymuszania.
PS. Poza tym jestem znowu z trójce klasowej (pani wychowawczyni grzecznie mnie poprosiła z uwagi na "doskonałą współpracę" w poprzednich latach) oraz w radzie rodziców (sama się zgłosiłam, bo bardzo chciałam - lubię wiedzieć co się w szkole dzieje)
_______________
Segreguję śmieci. Segreguję, bo właściciel mieszkania prosił. W teorii nawet rozumiem sens segregowania, chociaż nie mam miejsca w domu. Na Śląsku było łatwo - był garaż, w garażu różnokolorowe worki, były wyznaczone dni, kiedy ktoś podjeżdżał i je odbierał.
Teraz nie mam już domu, nie mam garażu, nie mam worków i NAPRAWDĘ nie mam miejsca na więcej niż jeden kosz na śmieci. Ale jak trzeba, to trzeba. Się segreguje.
I dlatego tak bardzo irytuje mnie, że kosz na szkło białe ma kształt igloo, z okrągłym otworem na samej górze. Za każdym razem kiedy wrzucam tam butelki czy słoiki słyszę brzęk tłuczonego szkła.
A z tego co wiem, szklana stłuczka do segregacji się nie kwalifikuje. Ktoś tu bardzo nie pomyślał.
_______________
Specjalnie dla Misicy - straszna baba z pracy została zwolniona. Zalazła nam za skórę ostro. Na szczęście rozliczała się, kiedy ja już byłam na urlopie. Telefon komórkowy, który miała zaledwie półtora miesiąca, oddała tak porysowany, jakby go pumeksem szorowała. W dodatku zmieniła jakiś pin administratora, i nie możemy teraz włożyć do tego telefonu innej karty. Ale tak naprawdę wszyscy są szczęsliwi, że jej już nie oglądamy. Miała nas podać do sądu pracy. Na razie nic jeszcze nie przyszło.
Zatrudniliśmy w tym roku kalendarzowym 49 osób do biura. I tylko ona jedna nie przeszła okresu próbnego. Że też zawsze na mnie muszą trafiać takie przypadki.
W zeszłym tygodniu byłam na szkoleniu "Behavioral interviewing". Teraz już wiem jakich pytań NIE ZADALIŚMY na rozmowie o pracę, a jakie zadaliśmy źle.
Mądry Polak po szkodzie...
Na szczęście znalazłam już nową osobę - ściagamy z macierzyńskiego dziewczynę, która pracowała u nas w Customer Service. Rekomendacje ma bardzo pozytywne, a ona sama jest wielce zadowolona, że może sie rozwijać. W dodatku jest miła, kulturalna i jest między nami chemia.
6 komentarzy:
A jak mówi moja szefowa: chemia musi być!
Bardzo dziękuję :) Zainteresowało mnie to szkolenie. Jakich pytań nie zadaliście? :)
A już sobie wyguglałam :-*
grunt, że czegoś się nauczyłaś, i że masz pracownicę! biała bluza za 45€ mnie dobiła. też bym nie kupiła.
cattleya, mieszanina piorunująca tlenu i wodoru to tez jest chemia ;-)
I jak z bluzą? Awantura? Dla mnie ta cena i cała "sensowność" pomysłu - nie do przyjęcia.
Prześlij komentarz