8 października 2013

Wiza

O Chmielewskiej wszyscy już wszystko na blogach napisali.
Żal straszny. Co prawda ostatnie książki były już średnie, ale BYŁY.

Ale nie wszystkich to obeszło. U mnie w pracy ludzie w wieku 30- nie wiedzieli kim była Chmielewska. Nic nie czytali. Nigdy nie słyszali.
Widać muszę być już dinozaur.

__________________

Dostałam wizę do Stanów. Nie nastarałam się zbytnio. Co nie zmienia faktu, że procedura jest upokarzająca i miałam przez chwilę nadzieję, że mi tej wizy nie dadzą. Nie lubię się pchać tam, gdzie nie jestem mile widziana
Akceptuję fakt istnienia wiz. Każdy kraj ma prawo pobierać opłaty za wjazd na swoje terytorium. Ja to traktuję jak takie OC - możecie narobić u nas szkód, to zapłaćcie za to, że przyjeżdżacie, a my sobie z tego potem te szkody naprawimy.
Ale po co tłumaczyć się ze swojego życia?

Okienka w konsulacie usytuowane są w taki sposób, że słychać wszystkie rozmowy z urzędnikami. Żadnej intymności. Byłam zażenowana tym, co musiałam tam usłyszeć. Tym, jak bardzo ludzie musieli się tłumaczyć dlaczego chcą jechać do Stanów, kogo tam mają, kim tu są, ile zarabiają, etc.
Powiedzcie mi, PO CHOLERĘ Polacy się na takie upokorzenia zgadzają?
Jestem wkurzona.

Tym bardziej, że Amerykanie, do których jadę są aroganccy, chamscy i traktują nas tu w Europie jak idiotów. Nie daje się z nimi pracować. Mój szef wymyślił sobie, że pojadę nawiązać przyjacielskie relacje. Pouśmiecham się, wypiję z nimi piwo, przy okazji pokażę, że sroce spod ogona nie wypdaliśmy, COŚ umiemy, COŚ rozumiemy, MOŻNA nas traktować jak partnerów w biznesie, a nie przedszkolaków.
Logiczne, że wielkim zapałem do tej misji nie pałam.
I jeszcze mają moje wszystkie odciski palców. W Polsce nie ma ich nikt. Do paszportu wystarczył kciuk chyba?

___________

Wkurzenia ciąg dalszy - firma uznała, że wie lepiej czego potrzebujemy. Wymieniła nam wszystkie telefony na smartfony z zakazem korzystania ze swoich prywatnych aparatów. W ten sposób pożegnałam się z moją tradycyjną Nokią, która była cudowna - służyła do rozmawiania, SMSy pisało się błyskawicznie i dało się obsługiwać telefon jedną ręką.
Teraz się nie da, i szczerze tego nienawidzę.
Prywtnie też mam smartfona, którego też szczerze nienawidzę.

W związku z powyższym uprzejmie informuję, że jeśli ktoś ma ochotę nawiązać ze mną jakiś kontakt proszę pisać listy, ewentualnie słać gołębie. W żadnym razie nie nalezy liczyć na SMS z mojej strony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz