Kudłata przerabia Pieśń o Rolandzie więc zaanektowała Kindle'a. Odkurzam zatem moją półkę z nieprzeczytanymi książkami.
Znalazłam Eugenię Grandet. Wydanie z 1958r. Czytanie takiej książki to Przeżycie.
W środku znalazłam druk pt. Lista innych potrąceń z należności za mleko za m-c ...... 19...r. Cudne.
Sama książka wciągająca dużo bardziej od tych wszystkich współczesnych "bestsellerów". Jak zaczęłam, tak nie odeszłam dopóki nie skończyłam. Dzieci dostały obiad dopiero o 17tej. Nie umrą chyba od tego?
Przy okazji zauważyłam ostatnio, że widok kobiety z wózkiem (może być też mężczyzna - nie dyskryminuję) wywołuje u mnie tylko jedną myśł: Boże, jakie szczęście, że mam tu już za sobą!
Dużo kobiet w ciąży dookoła mnie. Dużo świeżo narodzonych dzieci.
Jak strasznie nudzą mnie te wszystkie rozmowy o niemowlakach!
Jestem chyba za mało asertywna, żeby powiedzieć: Nie interesuje mnie jak sypia twoja Kasia/Basia/Marysia i nie muszę wiedzieć co jada i ile mleka wypija.
Na widok młodej mamusi albo młodego tatusia uciekam gdzie pieprz rośnie.
Po Eugenii Grandet WIlk stepowy. Tu już niestety wydanie współczesne.
14 komentarzy:
Eugénie Grandet - czy to sie wogole da czytac ?
ja przeczytałam :) i nawet się wzruszyłam jej losem :)
Z młodymi matkami mam to samo.Omijam szerokim łukiem.Błogosławię swoje STARE dzieci lat 14 i 16 :-))))))))
who, ale to jest przeciez w kolko o pieniadzach , Balzac mial na tym punkcie niezlego fiola (ale takze ogromne potrzeby), a te "uczucia" dodawal dla zwiekszenia liczby czytelnikow ;-)
To Wilk stepowy będzie doskonałą odtrutką, bo pieniędzy nie dotyczy. Doskonale się czyta, aczkolwiek nie potrafię porównać z Balzakiem. Jakoś się do niego nie umiałam przekonać, choć uwielbiam porządną, poukładaną burżujską powieść XIX-wieczną i tę z początku XX:)
p.-> ale skąd podejrzenie, że ja nie lubię pieniędzy?
Uwielbiam pieniądze! Uczucia są przereklamowane :)
Kate -> No właśnie Wilk stepowy wchodzi wolniej. Taki jakiś rozedrgany wewnętrznie... Nudzą mnie tacy faceci.
Na bohatera powieści się nadaje taki typ. W życiu do zabicia śmiechem:)
who, ani mi to bylo w glowie takie podejrzenie - jak powiadala MM : "Pieniadze szczescia nie daja, dopiero zakupy" ;-)
p.-> o to, to! Zakupy.... ach, ależ się rozmarzyłam...
Monsieur Grandet mógłby mi to zapewnić... (gdyby nie był taki skąpy)...
Kate -> co racja, to racja. Czytać o takim, i żyć z takim to dwa rózne światy.
No, ale w kwestii facetów mamy chyba podobne zdanie.
Zresztą - zakupy też nam razem nieźle wychodzą :)
Chcę nieśmiało zaznaczyć, że - na ile znam Who - daleko jej do Honoriusza. Ma na to za dużo słynnej klasy. Do pieniędzy ma zdrowy stosunek, na uczuciach nie zarabia, na zakupach szaleje.
Na szczęście ma Cleosię, która ją ustawia do pionu w kwestii ostatniej:)
No, ja właśnie chciałam dostać tu zawału, że jakie SZALEJE!!!???
Embargo trwa.
Oraz jakże czuję się nieosamotniona w moim wstręcie do rozważań nad kolorem kupki, ilością ulania i zachwytem nad śpioszkami w Hallo Kitty.
Fe.
No właśnie who ostatnio zdecydowanie nie szaleje, bo nie ma funduszy. Dlatego monsieur Grandet wydawal się taki atrakcyjny :) Oczywiście jako spadkodawca :)
Prześlij komentarz