3 września 2014

Irytacja

Z wiekiem staję coraz bardziej ugodowa, bardziej wyrozumiała, mniej czepliwa i wymagająca.
Nie, żeby w ogóle, ale jednak staram się zachowywać spokój i awanturować tylko w przypadku wyższej konieczności.
Są jednakże rzeczy, które nieodmiennie wywołują u mnie gigantyczną irytację.
Na przykład kiedy muszę czekać.

U kosmetyczki nie muszę. U fryzjera nie muszę. U dentysty nie muszę. O Medicoverze nawet nie wspomnę. Za to u okulisty Janusza muszę.

Wczoraj czekałam całą godzinę. Najbardziej wkurzyło mnie to, że od razu chciałam się umówić na później, to nie, nie było takiej możliwości. Więc zwolniłam się z pracy, gnaliśmy na łeb na szyję, po to tylko, żeby i tak wejść o godzinie, o którą od początku mi chodziło.

Samo czekanie nie jest takie złe, odkąd Kindle towarzyszy mi zawsze i wszędzie, ale, o matko, gdzie szacunek dla cudzego czasu??

Na szczęście wyniki samego badania bardzo dobre. Zakończyliśmy leczenie. Osiągnęliśmy maksimum tego, co było do osiągnięcia. Klucha odzyskał ostrość widzenia i widzenie trójwymiarowe. Właściwie 6 lat temu nikt mu nie dawał szans na taki sukces.

Bardzo ciężko na to pracował i bardzo sobie na ten sukces zasłużył. Kochane to moje dziecko.

________________________

I jeszcze szkoła mnie irytuje czasami.
Na przykład dzisiaj.
Wrócił Klucha ze szkoły i mówi, że potrzebuje gazetek z hipermarketów na jutrzejszą matematykę.

Czy ja wyglądam na osobę, która miewa gazetki z hipermarketów???
No cóż, wsiadłam w auto i przejechałam się po okolicznych Biedronkach, Lidlach i innych Leclercach. Brałam wszystko, co było do wzięcia.

A po co to?
A po to, żeby wyciąć z gazetek figury przestrzenne.
Walec (puszka groszku), prostopadłościan (karton mleka) i kulę (brzoskwinia) znaleźliśmy, ale stożka już nie. W tym tygodniu nie było żadnego stożka w promocji. I co teraz? Jedynka?
We łbie się pani nauczycielce przewraca.

9 komentarzy:

p. pisze...

nie bylo reklamy lodow w kornecie ?
szkoda, ze mnie nie poprosilas, bo jest tutaj tego sporo, w samych serach naliczylam 10 , np. "La Boulette d'Avesnes" ;-)

who pisze...

->p.
Chętnie bym poprosiła, gdybym miała odrobinę czasu więcej....Nauczyciele, jako osoby pracujące mniej, nie sa w stanie zrozumiec, że większość społeczeństwa nie dysponuje taka ilością wolnego czasu jak oni.
Ech, szkoda gadać, bo się znowu nakręcam...

p. pisze...

... a przy okazji nakrecasz Y. ;-)

who pisze...

-> p.
jakoś mam dziwne przeczucie, że Y. nie gania rodziców swoich uczniów po hipermarketach :)

ds pisze...

moim zdaniem ona myślała, że to jest coś, co wszyscy mają, i tak będzie najłatwiej - i darmo. fakt, mogła sformułować "znaleźć w życiu codziennym, np w gazetkach", wydrukowałabyś z netu ;)

ds pisze...

aaa, i brawo dla Janusza, fantastyczne wyniki. zazdroszczę bardzo.

Yenka pisze...

Nie ganiam, nie lubię marketów...
Ale stwierdzenie, ze pracuję mniej niż większość społeczeństwa, uważam za głęboko niesłuszne!

who pisze...

-> Y. Ja tam nie wiem jak Ty...
Za to u Igi nauczycielka fizyki sama się chwaliła, że w czwartek ma tylko jedną lekcję i o 9-tej może już myślęc tylko o przyjemnościach...
A Igi wychowawczyny spotkana na ulicy 11 sierpnia powiedziała "Boże, już za 3 tygodnie muszę znowu wracać do roboty"....

Yenka pisze...

Ja w czwartek mam tylko cztery lekcje, w związku z tym już o 13 mogę usiąść do papierów niezbędnych w szkole (jeszcze nie ma sprawdzianów!) i dlatego, w czwartek udało mi się wyjść ze szkoły już o 16... w poprzednie dni tak szybko to nie poszło :-))

Prześlij komentarz