Italia chyba się nie ucieszyła, że przybywamy.
Jak zaczęło lać w drodze do, to przestało dopiero w drodze z.
Nie udało mi się zrobić ani jednego ładnego zdjęcia...
Ale oj tam.
Dzieci wyraziły chęć powrotu na "naszych warunkach", czyli bierzemy auto i jeździmy dokąd chcemy, kiedy chcemy i na jak długo chcemy.
I może nawet tak zrobię, acz Włochy do mnie nie przemawiają. Doceniam zabytki, ale atmosfery tam nie znajduję.
1 komentarz:
A ja w Rzymie atmosferę znalazłam...
i tego mi potem brakowało w Paryżu...
:-)
Prześlij komentarz