Taki przykry zonk rano, kiedy okazuje się, że szczoteczka do zębów jest rozładowana.
Oraz drugi zonk, kiedy dzwoni Janusz i mówi - mama, były włamania w piwnicy. Wyrwali nam kłódkę.
Na szczęście niczego nie ukradli, ale nowej kłódki nie da się na razie założyć, więc mieszkam z dwoma rowerami i czterema zimowymi oponami. Fajnie jest
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz