28 lutego 2019

Stres

Chodzę ostatnio wkurzona, poirytowana, poddenerwowana, no jednym słowem, na wkurwie.
I nie wiem dlaczego.
Pewnie składa się na to mnóstwo powodów, a może tylko jeden...

Zbliża się wiosna. Kocham słońce, ciepło, długie dni. Teoretycznie sama radość.
Ale jakoś mnie to w tym roku nie cieszy tak jak zawsze.

Widok z ogrodu miałam na sad. Siedziałam na tarasie i patrzyłam na ścianę zieleni.
Właściciel sadu kazał wyciąć go w pień. Mam teraz za płotem pas gołej, burej ziemi. Żadna frajda.
Poza tym, mam takie poczucie, że nie ma na co czekać. Że nie czeka mnie nic ekscytującego.
Bardzo zniechęcające uczucie.

Jutro jadę do Warszawy. Jestem zestresowana. Poznawanie nowych ludzi to dla mnie zawsze stres. A teraz stres jest tym większy, bo tych osób do poznania będzie więcej (nie wiem ile) i, z tego co wiem, nikt nikogo nie zna. Wbrew pozorom takie imprezy bardzo trudno uciągnąć. Gospodarz się stara, ale ponieważ nikogo nie zna, nie wie, w którą strunę uderzyć.

Na wszelki wypadek mam zabezpieczenie w postaci mamuni. Mamunia, jak wiadomo, złamała rękę. Trzeba pojechać i ją uczesać do teatru. Sama kupiłam jej te bilety na 70. urodziny :)
W życiu nikomu włosów nie kręciłam...

_____________

Teofil nadal wydygany. Wychodzi spod krzesła tylko w obecności Igi. Na mnie syczy.

_____________

Przedwczoraj był monter z Inei. Zmienić dekoder TV i podłączyć światłowodowy ruter. Dekoder wymienił, rutera ze sobą nie wziął. Bardzo się zbulwersował, że mu nie podpisałam aneksu do umowy. Bo przecież "na dniach" ruter dowiezie. Powiedziałam, że w takim razie "na dniach" aneks podpiszę.
Przyjechał od razu wczoraj. Wymienił ruter. Aneks podpisałam.
To, że za każdym razem był 1,5 godziny spóźniony, to doprawdy drobiazg.
Dzisiaj telewizja przestała działać. Godzinę naprawiali zdalnie, ale naprawili.
Gdyby ktoś chciał korzystać z Inei, to nie polecam. Drugi raz mam z nimi do czynienia i drugi raz wtopa.

_____________

Jutro przychodzi do pracy nowa dziewczyna. Poprzednia ustawiła poprzeczkę na poziomie minus 100, więc nowa musiałaby się bardzo starać, żeby poprzedniej nie przeskoczyć.
Ale ryzyko istnieje. Zatrudniłam do korporacji dziewczynę, która do tej pory pracowała w żłobku jako opiekunka. Skoro dała sobie radę z ośmiorgiem 1,5 latków, to chyba poradzi sobie też z Amazonem?
Po namyśle nie jestem tego już taka pewna. To będzie ciekawa walka.

_____________

Kiedyś tłumaczyłam Idze, że życie jest jak sinusoida - są górki i są dołki. Ja jestem ewidentnie w dołku. Mam tylko nadzieję, że już się wnoszę, a nie ciągle spadam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz