11 kwietnia 2002

Przypomniało mi się jeszcze

Kilka dni temu M. poszedł do sklepu, takiego małego niedaleko. Sklep jest samoobsługowy, z definicji spożywczy, ale sprzedają tam właściwie wszystko, między innymi gazety. M. miał ze sobą swoją gazetę, więc jak to zwykle robił, zostawił ją przy kasie, żeby potem nie było, że próbuje ukraść czy coś w tym stylu.
Kupił bułki, mleko i coś tam jeszcze, podchodzi do kasy a tu… nic. Po gazecie ani śladu. Ktoś się odważył.
M. się wkurzył, zrobił awanturę i dostał gratis nową gazetę od Pani Kierowniczki (!). Ale nie o to w tym wszystkim chodziło. Stać nas jeszcze na gazetę za 2 zł. M. się wściekł, bo w tej gazecie miał schowany dopiero co wykupiony swój abonament filatelistyczny! Stracił pół godziny na poczcie wybierając jakieś koperty, dodatkowe znaczki czy cos tam jeszcze. A tu jakis bezczel zgarnął to wszystko zanim bidulek zdążył się nacieszyć :-)
Jaki morał z tej historii?
Człowiek poznaje drugą połówkę przez całe życie.
W życiu by mi nie przyszło do głowy, że on zbiera znaczki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz