30 kwietnia 2012

Kwiecień 2012

.

4 komentarzy
Dzisiejszy dzień udał się dużo lepiej niż się spodziewałam :)
Ktoś zgadnie gdzie byłam?








.

1 komentarz
Uff, co za dzień.
Kudłata startowała w czterech konkurencjach. W trzech osiągnęła wynik gwarantujący jej stypendium sportowe.
W czwartej nie wiem, bo wyjechaliśmy zanim popłynęły wszystkie zawodniczki.
W międzyczasie strzeliła focha i postanowiła wszystkim udowodnić, że nie umie pływać. I faktycznie na 100m żabą przypłynęła ostatnia.
Nie wiem jaki był tego cel.
Zawody miały rangę ogólnopolską, co oznacza, że do zdobycia stypendium wystarczyło być w pierwszej dziesiątce.
Pech chciał, że w tej nieszczęsnej żabie płynęło tylko 8 zawodniczek (czego Kudłata wiedzieć nie mogła, bo wszystkie kategorie wiekowe płynęły razem), więc nawet z tym ostatnim miejscem się łapała…
Pomijam fakt, że kwalfikację zdobyła już w dwóch pierwszych konkurencjach. Podejrzewam, że w ostatniej czwartej też jej poszło dobrze, bo płynęła jak natchniona.
Jej humory mnie wykańczają.
Z basenu uciekliśmy, bo jechaliśmy do Leszna na Grand Prix na żużlu.
Pogoda absolutnie doskonała – 31,5 stopnia.
Organizacja – rewelacja. (rym niezamierzony)
Dzieciaki zachwycone.
Obejrzałam jeden z najpiękniejszych w moim życiu pokazów ogni sztucznych. Serio.
I tylko wstyd mi było, kiedy wygwizdali Golloba. Niesmak pozostał.



A jutro… jeszcze nie wiem :)
Plan w każdym razie jest. Zobaczymy jak z realizacją :)

.

Brak komentarzy
Kocham 28 stopni!
Zdecydowanie powinnam mieszkać w takich klimatach.
Przy 28 stopniach i słońcu budzącym mnie rano aż chce się żyć.
Jestem pełna pozytywnych emocji i przyjaznych uczuć :)
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko truskawek…

.

5 komentarzy
Tradycyjny poranek wygląda następująco:
Dzwoni budzik. Wstaję (nie tak od razu, trochę to trwa). Idę do kuchni i robię kawę.
Z kawą idę do wanny.
Po wyjściu z wanny idę się ubrać. Potem budzę dzieci, ścielę łóżko, robię śniadanie, itd.
Dzisiaj było w zasadzie tak samo. Wstałam, zrobiłam kawę, poszłam do wanny. Wyszłam z wanny, rozczesałam włosy i stanęłam przed szafą zastanawiając się co założyć. Była 6.55.
Stałam i nie mogłam się zdecydować.
Stałam i stałam, dzieciaki jeszcze spały, cisza w domu.
Szafa stoi naprzeciwko balkonu, stałam więc tyłem do okna.
Nagle usłyszałam stukanie w szybę balkonową. Na balkonie stał mężczyzna i ewidentnie domagał się otworzenia drzwi!
A ja w bieliźnie!
No… nie życzę nikomu.
Oczywiście była informacja na klatce, że wymieniają barierki na balkonach. Od 16 kwietnia stały rusztowania. I ani razu nikogo na tych rusztowaniach nie widziałam. Balkony się zmieniały jeden po drugim. Założyłam, że robią to w godzinach mojej pracy. Do głowy mi nie przyszło, że ktoś mi może stanąć na balkonie o 6.55.
Firanek nie posiadam.
Ciekawe jak długo facet stał zanim zapukał.
W sumie to i tak miałam szczęście… Mam taką obsesję, że bielizna musi pasować do ubrania. Często zdarza się, że stoją przed tą szafą nago, wybieram ciuchy, a potem do nich bieliznę. Dzisiaj akurat najpierw założyłam bieliznę i szukałam ubrań do niej pasujących…
Balkon mam już zrobiony, to o jutro moge być chyba spokojna?

.

1 komentarz
W zeszły piątek Kudłata brała udział w gminnym konkursie matematycznym. Zajęła drugie miejsce w szkole – przeszła do następnego etapu.
W najbliższy piątek występuje w przedstawieniu z okazji uchwalenia Konstytucji 3 Maja.
W sobotę płynie w zawodach o Puchar Burmistrza.
Jak dla mnie – jest tego za dużo. Przestaję ogarniać tę kuwetę.
(Przypominam, że jednocześnie każdego dnia ćwiczymy ortografię – skończyłyśmy Ó, U, zaczęłyśmy Ż, RZ)
Dzisiaj przyszła do domu i mówi:
- Mamo, zgłosiłam się do konkursu plastycznego. Mam przygotować plakat na temat bezpiecznego korzystania z internetu.
Bezpiecznie korzystanie z internetu podoba mi się bardzo. Przygotowanie plakatu zmusi ją do przemyślenia tematu. Same korzyści.
Pytam – na kiedy ten plakat?
- Na jutro.
Ratujcie mnie!!!
Projekt przygotowała niezły – poszła w stronę „Surfuj z głową” – morze, fale, deski, i takie tam. W każdym razie ładne.
Tylko czy to naprawdę ja muszę kolorować podstawkę pod komputer, ustawiać jej poziome drukowanie w Wordzie, pomagać przyklejać rybki, etc?? Ja nienawidzę robótek ręcznych!!
Mówię do niej:
- Dziecko, czy ty byś mogła wyluzować? Nie nadążam za tobą.
A ona mi na to:
- Mam to po tobie!
Kurtyna…..

.

3 komentarzy
Po pierwsze – nie rozumiem co by Kudłatej przeszkadzało słuchać etiud Chopina… no doprawdy.
Zresztą – jestem tolerancyjna. Nie muszą być etiudy.
Poza tym – Chopina się nie da słuchać zbyt głośno :)
A tymczasem śpiewa nam Sylwia Grzeszczak.
Nie tylko wczoraj. Dzisiaj rano również.
Wiem, wiem… mogło być gorzej.
Po drugie – czy możemy dzisiejszy dzień przewinąć tak, żeby już się skończył?
Nie był fajny.
Update 22:21
Dzisiaj rano, na pewno przed 10-tą dzwoniła Cleos. Miałam akurat drugi telefon, więc powiedziałam, że oddzwonię. Przypomniałam sobie teraz. Myślicie, że jest jakaś szansa, że wyjdę z tego żywa, jeśli oddzwonię do Niej jutro?
I uprzejmie się zapytowuję czemu szczepienie przeciwko rakowi szyjki macicy kosztuje tak dużo?? I dlaczego nikt nie wziął pod uwagę, że mam komunię w maju??
Sylwia nadal rulez… Jutro rano, w drodze do szkoły zagrzmię Kudłatej Mozartem. I nie będzie to jej ulubione Rondo alla Turca. Myślicie, że zrozumie aluzję?

.

3 komentarzy
Moje starsze dziecko słucha dzisiaj głośnej muzyki w swoim pokoju.
A ja, jak klasyczna matka, mam ochotę powiedzieć – Wyłącz to!
Albo przynajmniej – Ścisz to!
Na razie tego nie mówię, ale powiem wam, jestem BARDZO blisko…
Tak się własnie zaczyna odwieczny konflikt nastolatka z rodzicami…

.

2 komentarzy
Napisałam notkę, ale mi ją zjadło…
Więc w skrócie:
Jak słusznie zauważyła Conieco przegapiłam rocznicę bloga.
Miał być szampan, kwiaty, fajerwerki… Przyjdzie mi czekać następne 10 lat. Może być ciężko…
Rocznicę przegapiłam, bo zycie biegnie za szybko. Skupiam się na wypełnianiu postanowień noworocznych – głównie spędzaniu czasu z Kudłatą. Całkiem fajna dziewczyna z niej :)
Ostatnie dwa tygodnie wprowadziły mnie już w wakacyjny nastrój :) Ale na to trzeba jeszcze trochę poczekać, tym bardziej, że urlop późno w tym roku…
Okulistę znalazłam. Zaparłam się i znalazłam w Dużym Mieście. Nie wiem czy finansowo nie wyjdzie na to samo, ale wkurzył mnie ten NFZ. Wolę już dać zarobić Orlenowi czy innemu BP.
Kupiłam wczoraj Kudłatej sukienkę. W dorosłym sklepie, w dorosłym rozmiarze.
Dożyłam czasów, w których robię z córką zakupy w tych samych sklepach. Starość?
Jako, że minął już pierwszy kwartał mogę się pokusić o pierwsze podsumowania.
Horoskopy były dwa – jeden oparty na zodiaku, drugi chiński.
Zodiakowy zapowiadał szczęście na każdym polu – w pracy, w finansach, w miłości.
Chiński obiecywał tylko sukcesy na polu zawodowym.
No cóż. Sukcesy w pracy może i są. Nie żeby jakiś szał, ale jest lepiej niż się spodziewałam.
Finansowo – powiem wam, jak zobaczę aneks do umowy w przyszłym tygodniu.
Miała być jeszcze miłość dzika i szalona. Nie ma dzikiej, nie ma szalonej. Żadnej nie ma.
Chiński obiecywał, że nie będzie na nią czasu. Może i lepiej, bo inaczej wpadłabym w depresję.

.

4 komentarzy
Obiecałam synowi komputer na komunię.
Kupowaliście ostatnio? Mam wrażenie, że kiedyś to było łatwiejsze… Teraz niestety nie rozumiem języka, którym do mnie mówią.
Nie wiem czy to, co mi proponują to rzeczywiście coś wartościowego czy jakiś złom.
Nie wiem o co pytać, nie wiem na co zwracać uwagę.
Ja po prostu NIE UMIEM kupić tego komputera….!

.

3 komentarzy
No właśnie… w kwestii biżuterii.
Zawsze lubiłam swoją obrączkę. W sensie biżuteryjnym.
Zawsze mi się podobała na moim palcu, czy może raczej – zawsze uważałam, ze moja dłoń z obrączką wygląda ładnie.
Po rozstaniu z mężem nie przestałam nosić obrączki, gdyż znaczenia symbolicznego nie ma ona dla mnie żadnego, a estetyczne – owszem.
Nie sądziłam, że ktoś może na to zwrócić uwagę. (może dlatego, że sama nigdy nie pamiętam, czy spotkana przeze mnie osoba miała obrączkę na palcu)
I otóż okazało się, że paru mężczyzn mnie o to spytało. Mało tego – w moje wyjaśnienia wcale nie uwierzyli. Wszyscy zgodnie orzekli (każdy oddzielnie!), że widocznie muszę męża jeszcze kochać, bo dla kobiety obrączka to świętość.
Przestałam nosić obrączkę.
Niby nikomu nic do tego, czy ją noszę czy nie, ale… no, są różne powody, dla których to może mieć znaczenie.
Trochę mi żal, bo naprawdę ją lubię.
Myślicie, że to rzeczywiście takie niezwykłe nie przestawać nosić obrączki po rozstaniu? Ludzie naprawdę traktują obrączki tak bardzo symbolicznie?

.

6 komentarzy
Jak człowiek ma wątpliwości, albo się w życiu pogubi, albo nie jest pewien czy słusznie postępuje, zwraca się po radę do bliskich osób dobrze mu życzących. Takoż i czyni whoever.
Na potrzeby tej notki przyjmujemy założenie, że who umie rozpoznać osoby dobrze jej życzące.
Pogadała zatem who z Kate i Cleos, zadręczając je swoimi Problemami Wagi Niemalże Państwowej, mając jednocześnie świadomość, że obie patrzą na nią z politowaniem i w myślach pukają się w czoło.
Nic jednak po sobie nie pokazały, doradziły jak umiały najlepiej. Całkiem z sensem nawet. Who poczuła się dobrze doradzona i przekonana.
Następnego jednak dnia rozmawiała who z Przyjacielem z Dzieciństwa, którzy w rzeczonym temacie wypowiedział się całkiem odwrotnie.
I co teraz?
_____
Przeziębienie powoli odchodzi w niebyt. Jeszcze tylko suchotniczy kaszel, ale to już doprawdy drobiazg.
Tygodnie osłabienia zaowocowały jednak pewną obrzydliwą bakterią, która rozgościła się w moim oku.
Sprawa jest banalna, wystarczą kropelki z antybiotykiem i po kilku dniach bakteria powinna zniknąć.
Miałam to już kiedyś, więc wiem.
I tu się zaczynają schody.
Przy tak banalnym schorzeniu postanowiłam skorzystać ze służby zdrowia finansowanej z mich pieniędzy.
A figa! Płacić – płacę, ale wymagać nie mam prawa.
W moim 30-tys. mieście jest tylko dwóch okulistów, którzy przyjmują w ramach NFZ.
U jednego nie ma już wolnych terminów do końca roku.
U drugiego mam zadzwonić 28 kwietnia, żeby się zapisać na lipiec/sierpień.
Ja co prawda mogę ze spuchniętym okiem chodzić do lipca. Poza lekkim swędzeniem, nie dokucza mi aż tak bardzo. Ale w międzyczasie jest komunia Kluchy i wolałabym wyglądać jak człowiek.
Szlag mnie trafia, że za wypisanie recepty muszę zapłacić 100zł.
Chcę z powrotem te wszystkie moje pieniądze, które co miesiąc płacę na służbę zdrowia.
_____
Pani w salonie kosmetycznym powiedziała:
- Piękną ma pani tę biżuterię.
Już miałam odruchowo odpowiedzieć „dziękuję, przekażę ofiarodawcy”, kiedy przypomniałam sobie, że ofiarodawca nie chce ze mną gadać.
Czy powinnam zatem nosić tę biżuterię?
_____
Przy okazji dowiedziałam się, że jestem jak borelioza i aids.
Komplement taki.
Każdy ma takie komplementy, na jakie zasługuje.

.

1 komentarz
Nowa miłość?
Jest ze mną od czterech tygodni.
Nie opuszcza mnie na krok.
Jada ze mną posiłki, towarzyszy mi w pracy, robi ze mną zakupy, a nawet sypia codziennie.
Jestem tym już zmęczona.
Kto mnie zna, ten wie, że zbytniej poufałości nie lubię.
Przykleić się do mnie to najgorszy sposób na zdobycie mojego serca.
A zatem – idź precz!
Głupie przeziębienie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz