21 września 2012

Kryzys wrześniowy

Trochę mnie ostatnio dopada kryzys wrześniowy. O 19tej z reguły idę do wanny.

Nienawidzę jak się robi ciemno w dzień, nienawidzę jak jest zimno (a jest już!) i w ogóle nienawidzę jesieni (bo zimno i ciemno), zimy (bo zimno i ciemno), wiosny (bo zimno i ciemno) i lata (bo za chwilę zimno i ciemno).

_________


Rozważam możliwości przeprowadzki i, czegokolwiek bym nie brala pod uwagę, to nie wchodzi w grę. Bo dzieci.

__________


Klucha zgubił pas do teakwondo, zepsuł okulary do pływania, Kudłatej przeciera się kostium i duża już jest.

__________

A skąd wezmę pieniądze, żeby je wykształcić?

__________

Pamiętacie tego znajomyego sprzed 10 lat?
Strzelił focha, bo nie umarłam ze szczęścia, że się odezwał, ale kontaktu zerwać nie potrafi.
Ręce mu drżą, nogi mu miękną, serce bije jak szalone.
W taki właśnie sposób whoever wykańcza facetów.
To się potem nazywa: umarł śmiercią naturalną :)

__________

Blogi czytam, czasem nie mam siły komentować.
Uprzejmie informuję, że bere i kate nie mają opcji dodawania komentarzy (albo nie znalazłam)

__________

A płatki śniadaniowe zawierają 30-40% cukru.
Spróbujcie wytłumaczyć moim dzieciom dlaczego mają ograniczyć spożycie...

5 komentarzy:

demirja pisze...

najczęściej można w szafce u nas znaleźć musli - więc nieco mniej jest tm tego cukru... od ponad miesiąca niemal nie kupuję sklepowych słodkości (JEŻU kolczasty, nawet nie zdawałam sobie sprawy jaką część budżetu zjadają mi batoniki, wafelki, ciasteczka, landryneczki i inne takie pierdułeczki!!!), owszem pojawiają sie w to miejsce domowe wymysły (tu ilość cukru względnie jest kontrolowana, a przynajmniej nie ma sztucznych barwników itp.) i ... kurcze, właśnie piję gorzką kawę bo od 3 - 4 dni zapominam o kupnie cukru!!!

who pisze...

no właśnei cukier w postaci cukru nie idzie u mnie prawie wcale...

Już sama nie wiem co lepsze...

cattleya pisze...

Mam. Klikasz na notkę i otwiera się osobne okienko z notką i do komentowania.

Na ile znam Twoje dzieci, nie wytłumaczysz. One kochają płatki - niektóre:)

Onym w drżączce się nie przejmuj. Każdy się wykańcza na własne życzenie. Jeśli nie potrafi zrozumieć, że albo czas odpuścić, albo podjąć działanie konstruktywne - zaznacz właściwe, bo nie umiem rozeznać o który egezmplarz chodzi:) Tak czy siak na śmietnik historii z nim!

bere pisze...

bere ma doła. jak z niego wyjdzie, to komentarze wrócą :)

demirja pisze...

no właśnie, zwykły cukier to jest tak, że 1gk to jest co najmniej 2 placki, 1 porcja mufinek i prawie 1 miesiąc słodzenia napojów... no ale, że się zabrałam do murzynka ze śliwkami to hm - Nielat musial sie wybrac na gorke po 1 kg cukru :P ... jeszcze nie powiedzialam mu, ze rano, kiedy go nie bylo, wyjadlam mu reszte miesiecznego zapasu slodkich platkow :P

Prześlij komentarz