19 września 2012

Organizacyjny świr

Łysy zaniepokojony moim stanem psychicznym wyraził gotowość rozwodu i ożenienia się ze mną.
To mnie trochę otrzeźwiło :)

______

Przeczytałam Sumę Naszych Dni Isabel Allende.
Isabel jest jak moja matka. Ona też by chciała mieć całe swoje plemię koło siebie, wszystkich mieszkających "na kupie". Chciałaby móc wpadać do wszystkich bez uprzedzenia, wiedzieć o wszystkim, wszystkim doradzać i móc o wszystkim decydować.

Podczas gdy ja jestem zupełnie inna. Mieszkać mogę daleko, widywać się nie muszę. Nienawidzę jak mi się ktoś wtrąca, jak doradza nie proszony, jak dzwoni i wypytuje.
Gości nieproszonych nie wpuszczam. Ba! nie podchodzę nawet do domofonu, żeby sprawdzić kto to.

Jak to możliwe, że wspólne geny mamy?

______

Kudłata zapisała się na kółko teatralne. Na matematyczne też oczywiście chodzi. Oprócz tego wolontariat w schronisku i w mieście.
Dzisiaj pani z przyrody wyznaczyła ją do konkursu wojewódzkiego.

Zaczynam organizacyjnie świrować.

5 komentarzy:

cleos pisze...

W sumie może wyjdź za Niego, to dostaniesz ode mnie pozwoleństwo na bzykanie żonatych:)

who pisze...

o jezu :):)

Matylda pisze...

działa,dzięki.

cattleya pisze...

A 3manie kciuków pomogło?

bere pisze...

kiedyś lubiłam Allende

Prześlij komentarz