16 października 2012

Dzieje się

Nie nadążam z pisaniem.

Kurza Łapka okazał się być palantem godnym odpalantowania. Po uzyskaniu informacji, że na poważne tematy nie dyskutuję SMS-ami i jeżeli chce ze mną porozmawiać zachęcam do wykonania telefonu, Kurza Łapka zamilkł. Cisza. Nul. Nic. Zero.

Opcje są dwie.
Albo, mając w pamięci nasze uniesienia 10 lat temu, liczył na romans SMSowy, który ubarwiłby nieco jego monotonne życie, a ja niedobra, nie dałam się namówić.
Albo ciuła na ten telefon i jeszcze mnie zaskoczy.

Cokolwiek by nie było - jest już odpalantowany.

______________

Constans w przyrodzie zachowany być musi, pojawił się Troglodyta.
Troglodyta został już odpalantowany kilkakrotnie, ale nie daje za wygraną.
Dzisiaj proponował piwo i wspólne oglądanie meczu.
Jasne! Już się rozpędziłam....

______________

Deszczowa Piosenka, jak to Deszczowa Piosenka. Najsłabszym ogniwem jest odtwarzający główną rolę Dariusz Kordek. Jest taki moment kiedy wypowiada na scenie:
- Ja nie jestem aktorem. Nigdy nim nie byłem.
A zaraz potem:
- Czy widzieliście kiedyś coś bardziej idiotycznego niż ja na scenie?

No, jakby to powiedzieć... Szczerą prawdę powiedział.

Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że jestem niesprawiedliwa w ocenie, lub zwyczajnie się nie znam. Ktoś przecież zdecydował się obsadzić go w głównej roli, w pierwszej obsadzie.
No nic to. Byłam, widziałam, nie żałuję.

_______________

Przy okazji sprawdziłam autostradkę z Łodzi do Warszawy - mniam, mniam.
Sprawdziłam stan rozkopania Warszawy - bleee.
Próbowałam zwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego - bezskutecznie, i chyba na razie nie chce mi się ponownie próbować. Żenada.

Oraz, co chyba najważniejsze, spotkałam sie z Mamą+. Bardzo dobrze zrobiło mi to spotkanie. :)
Muszę częściej bywać w Warszawie :)
Mama+ dostarczyła mi paru tematów do przemyśleń, w paru kwestiach mnie uspokoiła, w paru innych potwierdziła moje przemyślenia, i w ogóle - fajnie sie z Nią rozmawia.

_______________

A, i nie wzięłam na weekend laptopa. Ojciec prawie spadł z krzesła.
Za to odkurzyłam samochód. Nie wiem czemu, ale mam od tego zakwasy w pośladkach.

_______________


Skok ze stratosfery przegapiłam, bo akurat wracałam do domu, ale jakoś wcale nie żałuję.

A wczoraj przez całą godzinę w samochodzie Kudłata katowała mnie Rotą i My, pierwsza brygada.
Dzizas.

3 komentarze:

demirja pisze...

hm - śpiewała, czy recytowała? ... ogólnie to dość spora różnica jest, również w poziomie znoszenia jako tortury...

who pisze...

demi - spiewała na całe gardło...

demirja pisze...

o bosze przenajswietszy!!!! ;)

mam nadzieje, że głos ma lepszy niż Nielat... jego śpiew to jest największa tortura jaką może mi zadać, więc jeżeli o niej zapomina to ja jestem szczęśliwa :P

Prześlij komentarz