Ustaliłyśmy z Cleos, że dajemy Kurzej Łapce jeszcze szansę.
Ja bym go odpalantowała już dzisiaj. Miał facet szczęście, że nie miałam dzisiaj czasu pisać do niego...
Po SMSach typu:
Ty do mnie nic nie czujesz.
Trzymasz mnie na dystans.
Czy jeszcze kiedyś coś do mnie napiszesz?
miałam ochotę napisać:
Owszem, nic nie czuję. Owszem, zachowuję dystans. NIE, NIE NAPISZĘ.
Ja nie wiem co takiego ze mną jest nie tak, że palanci lecą do mnie jakbym magnes w tyłku miała.
Wczoraj odezwał się też kolega z podstawówki. Siedzieliśmy w jednej ławce na matematywce w V klasie. Ja - matematyczny kujon, on - podwójny drugoroczny. Wychowaczyni miała pomysł, że dobrze na niego wpłynę.
Nie znosiliśmy się.
Dwa lata temu spotkalismy się na imprezie klasowej.
Nadal nie zaiskrzyło. Najwidoczniej tylko z mojej strony.
Kolega nie daje za wygraną... Śle SMSy i wiadomości na fejsie:
Smutno mi bez ciebie.
Wcale o mnie nie myślisz.
Nie chcesz mnie znowu zobaczyć...
I hicior z wczoraj:
Jak ci się podoba mój profil?
Ja chyba naprawdę w poprzednim życiu musiałam nieźle nagrzeszyć...
I z ostatniej chwili:
Nie jestem już blondynką. W każdym razie - nie jasną.
Jestem za to trochę pocięta i pozszywana, w miejscu lekko intymnym.
Zdążyłam to załatwić w przerwie lunchowej całodziennego spotkania, które sama prowadziłam.
Pod koniec, kiedy przestało działać znieczulenie, zrobiłam się lekko nerwowa i malo przyjaźnie nastawiona do otoczenia, ale do tego wszyscy się już przyzwyczaili... :)
Nikt się nie domyslił, że to szwy mnie ciągną...
3 komentarze:
ależ z ciebie normalnie ROBOKOP !
po pierwsze - jakie szwy?
po drugie - hm... też zaraz bym odpalantowała takiego jegomościa po tego typu SMSach, odruchowo nawet właściwie bym go odpalantowała
jestem zdecydowanie za tym aby palanci nosili specjalne karty identyfikacyjne ;-)
Prześlij komentarz