Zaganiana siłownią i chorobami dzieciaków chyba coś przegapiłam, a tu Demi wywołała mnie do odpowiedzi....
A zatem:
- Książka, czy film? - książka zdecydowanie. filmu nie uznaję.
- Włosy farbowane, czy naturalne? - jak ktoś ma takie jak moje - w kolorze mysiej kupy, to wiadomo, że farbowane
- Sernik, czy szarlotka. - umiem oba, lubię oba, 51 do 49 na szarlotkę :)
- Szaliki, czy apaszki? - bez sensu, i tak zawsze gubię
- Wino półsłodkie, czy wytrawne? - wytrawne oczywiście
- Wakacje aktywne, czy nad brzegiem basenu (jeziora itp. – w sensie słoneczko i idźcie wszyscy precz, tylko drinka z palemką zostawcie)? - aktywne, basen i drink z palemką może na starość
- Kawa Czarna fusiasta, czy białe nie-wiadomo-co (caapucino, late itp.)? - biała, ale z ekspresu, żadne fusy ani proszki
- Prowadzić samochód, czy być pasażerem? - prowadzić! bycie pasażerem za dużo nerwów kosztuje
- Zachód słońca, czy wschód słońca? - wszystko jedno, pod warunkiem, że jestem wyspana
- Rajstopki dla dużych dziewczynek, kolorowe, czy czarne (czarne lub „naturalne”)? - pończochy :)
- Klasyka na koniec: Brunet, czy blondyn?
cholera, lubię łysych :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz