23 czerwca 2013

Szacunek

Kudłata wróciła z Londynu zachwycona.
Miałam pewne wątpliwości, bo zwiedzania nie lubi (Kate coś wie na ten temat), a tu przecież zwiedzanie od rana do nocy. Ale dała radę, nakupowała prezentów, a sobie kupiła nawet spodnie.
Mam dorosłą córkę...

Dzisiaj byłam w Łodzi na chrzcinach. Chrzciny skromne, bo z pracą krucho. Niektórzy od dawna szukają, niektórzy niedawno stracili. Szukają czegokolwiek, byle pracować.

Tymczasem u mnie w pracy siedzi niespełna 30letnia dziewczyna, za kasę, której wielu mogłoby jej pozazdrościć (mój brat architekt zgodziłby się pracować za połowę tej sumy) i zachowuje się jakby tu była za karę.

Rozmawiałam w piątek z moją szefową. Zadała mi tylko jedno pytanie:
- czy ona ciebie szanuje?

To jest właśnie to, czego do końca nie umiałam nazwać. Laska mnie nie szanuje i traktuje z lekceważeniem.
Uznaliśmy, że dajemy jej szansę. Jutro przeprowadzam z nią rozmowę, a potem się zobaczy. Gdyby poprawa nie nastąpiła - nie ma sensu czekać do końca okresu próbnego.

Jutrzejsza rozmowa nie będzie przyjemna. Nie lubię takich. I powątpiewam w jej sens.
Zachowanie dziewczyny świadczy albo o braku szacunku dla mnie, albo o braku kultury osobistej.
Nie można się zmusić do szanowania kogoś, kogo się lekceważy. Można się sprężyć przez chwilę, ale na dłuższą metę to nie zadziała.

Lysy twierdzi, że dziewczyna jest po prostu burak. Słoma jej z butów wychodzi i jak nie umie się zachować, to maskuje to arognacją i bezczelnością.
Być może, ale zajęcia z kultury osobistej to gdzie indziej...

3 komentarze:

p. pisze...

wielu rzeczy mozna sie nauczyc, ale kulture osobista sie ma albo nie.
Jak powiadal humorysta Pierre Desprogres : "La culture c'est comme la confiture, moins on en a plus on l'étale" (czyli "Kultura jest jak konfitura, im mniej jej posiadasz tym bardziesz rozsmarowujesz").


To chyba stracona szansa, ktora jej dajesz.

ds pisze...

też myślę, że stracona, ale dać trzeba.

cleos pisze...

Byleś nie skończyła jak ja...

Prześlij komentarz