29 września 2014

Podmienili mi dzieci

Każdy, kto zna Kudłatą, wie, że łatwa we współzyciu nie jest.

Ostatnio na wywiadówce słyszę jakieś szemrane szepty, że podobno atmosfera w klasie się trochę popsuła, że ktoś tam komuś innemu cześć nie mówi...

Zostaję do samego końca i pytam Wychowawczyni jak się Iga zachowuje, czy nie ma z nią żadnych kłopotów.

- Z Igą??? - wykrzykuje zdumiona Wychowawczyni - ależ ona jest idealna! Zawsze grzeczna, uśmiechnięta, bardzo dobrze wychowana. Zawsze chętna do pomocy. Dopisałyśmy ją z panią pedagog w tym roku do Samorządu Szkolnego*, bo sobie nie wyobrażamy, żeby jej tam nie było.
- Yyyy... Czy pani ma może jeszcze jakąś inną Igę w klasie? Na pewno mówimy o MOJEJ??
Wychowawczyni się zaśmiała tylko i powiedziała:
- Proszę pani, to jest cudowna dziewczyna!

Ja się pytam: czy ta cudowna dziewczyna mogłaby od czasu do czasu pokazać tę cudowność w domu??? Czy w domu mogłaby również być radosna, uśmiechnięta i dobrze wychowana???
Chociaż dwa dni w tygodniu?

* Członkostwo w Samorządzie Szkolnym jest rotacyjne - należą do niego tylko przewodniczący klas. Kudłata była przewodniczącą w zeszłym roku i stąd dala się w tym Samorządzie poznać. Najwyraźniej wypadła dobrze.

________________

Klucha z kolei odnalazł się w szkole. Moja metoda polegająca na niewtrącaniu się w jego lekcje zaczyna w końcu przynosić efekty.
Klucha wraca ze szkoły, siada do lekcji, a potem dzwoni do mnie do pracy.
Odbywamy klasyczną rozmowę rodzic-dziecko:
- Mamo, moge wyjść na dwór?
- A lekcje odrobiłeś?
- Tak.
- Wszystkie?
- Wszystkie.
- Spakowałeś się na jutro.
- Spakowałem.
- To możesz wyjść.

NIgdy go nie sprawdzam. Rozliczam tylko z wyników.

Na razie same szóstki i piątki z plusem. Podmienili mi Kluchę jak nic.

________________

Pamiętacie tę wycieczkę na Termy Maltańskie, podczas której utonął uczeń?
To było ponad dwa lata temu. Między innymi z tego powodu musiałam zahaslować bloga.
Komentarze, które wtedy zamieściłam nie spodobały się dyrekcji szkoły i zostałam wezwana na dywanik. Tak się właśnie dowiedziałam, że mój blog nie jest żadną tajemnicą....

Nieważne.

Prokuratura obciążyła całą winą ratowników na Termach, jednak Kuratorium wytoczyło nauczycielce, która była kierownikiem wycieczki, sprawę dyscyplinarną. Sprawa ciągnęła się prawie rok i zakończyła się decyzją o zwolnieniu jej z pracy.
Absurd, horror i paranoja. Nie znam bardziej zorganizowanego i zaangażowanego w swoją pracę nauczyciela.
Gmina przygotowała Plan B na wypadek, gdyby faktycznie trzeba było ją zwolnić, ale na razie czekamy. Nauczycielka odwołała się do Ministerstwa.

Od czasu do czasu rozmawiamy ze sobą. Jest kilka lat po czterdziestce.
Ma czerniaka (już po operacji), zwapnienia na płucach, guzy na tarczycy, problemy z sercem. Wszystko ujawniło się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Lekarze pytają ją, czy miała ostatnio jakieś duże stresy....

_____________________

Koleżanka z pracy brała ostatnio ślub. Mieszkam tu już 5 lat i od zawsze słyszałam, że jej marzeniem było znaleźć sobie męża. W końcu znalazła. Ma 33 lata.
Nigdy dotąd nie byłam na tak smutnym, ponurym ślubie.

Kościół był prawie pusty. W pierwszych ośmiu rzędach nie siedział nikt. Gości na ślubie było może z 60, chociaż wesele na 130 osób!! Część z tych 60-ciu spóźniła się do kościoła.
Po ślubie goście weselni nie złożyli Młodym życzeń (podobno taki tu obyczaj) i zwyczajnie odjechali nie czekając na Państwa Młodych.
Żadnego ryżu, żadnych balonów, żadnego konfetti, żadnych puszek przyczepionych do samochodu...
Część z tych gości, którzy przyszli tylko na ślub nie miała nawet kwiatów (nie było zadnych życzeń ze strony Młodych w tym zakresie), a poza dwiema dziewczynami goście weselni nie byli nawet jakoś szczególnie wystrojeni.
Pierwszy raz byłam na ślubie w Wielkopolsce i, jesli tak to tu wygląda, to więcej nie chcę tego oglądać.



4 komentarze:

ds pisze...

ja wiem, że to niefajne, ale lepiej dla niej, żeby była cudowna na zewnątrz niż w domu. brawa dla dzieci i już.

p. pisze...

nie martw sie, moj p. tez tak mial i gdy zbieralam gratulacje powtarzalam sobie w duchu, ze wychowalam wspanialy produkt eksportowy.

ds pisze...

p. a teraz ma jak? jeśli już dorósł?

p. pisze...

ds, dorosl i to bardzo.
Jest taki wiersz libanskiego poety Khalila Gibrana :

" Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą. "

Minelo sporo czasu zanim to zrozumialam ...

Prześlij komentarz