22 marca 2015

2003-2015

Jest taki jeden parametr, który doskonale obrazuje poziom szczęśliwości w moim życiu.
To liczba przeczytanych książek. Nie umiem czytać, jeśli coś mnie gnębi, jeśli jest mi źle i jestem nieszczęśliwa.
Niby biorę książkę, niby czytam, ale po kilkunastu stronach okazuje się, że nie wiem co przeczytałam.
Jeśli w ogóle czytam coś w takich złych czasach, to głównie nocą, walcząc z bezsennością.


Zaczęłam spisywać przeczytane książki w 2003 roku.
To był bardzo dobry rok. Urodził się Janusz - spełniło się moje marzenie o dwójce dzieci. Kończyliśmy budować dom. W pracy było super. Wydawało mi się wtedy, że wszystkie życiowe marzenia już spełniłam i teraz będę się skupiać na ULEPSZANIU.
Niestety rzeczywistość okazała się całkiem inna. Wszystko zaczęło się psuć i z roku na rok było coraz gorzej. Aż do kompletnej katastrofy w 2008.
2008 to było samo dno. Depresja, z którą wylądowałam na terapii. Terapia zakończyła się podjęciem decyzji o rozstaniu z mężem.


To był też rok, w którym poznałam Łysego. W innych okolicznościach życia prawdopodobnie byśmy się minęli. Trafił na ten jedyny moment, w którym miał szansę :)


2009 też był ciężki - walka o rozwód zakończona sądowym orzeczeniem separacji.
Potem 2010, w którym w końcu się wyprowadziłam i zaczęłam nowe życie, całkiem na własny rachunek.
Początki były trudne - jechałam na prochach z lekarskim zaleceniem "proszę się mniej stresować"
A potem zaczęło się poprawiać. Ostatnie dwa lata były jak bajka. Jeśli miałam jakieś marzenie, to brzmiało ono "niech nic się nie zmienia".
Zgubił mnie brak pokory. Zapomniałam, że w życiu nic nie jest dane raz na zawsze. Że po górce przychodzi dołek. Straciłam czujność. Poczułam się zbyt bezpiecznie.
A tu bęc!


Trudno. Dołek jakoś się przeżyje. Jako, że robię się coraz starsza, moje oczekiwania są coraz mniejsze, spodziewam się zatem, że dołki i górki będą się wypłycać :) I że już nigdy nie dopadnie mnie taki kryzys jak w 2008.







4 komentarze:

cattleya pisze...

Może to nie brak pokory, tylko marzenie o bajce. Twoja bajka wykazywała wysoki poziom akceptacji dla rzeczywistości, mogła więc teoretycznie trwać dużo dłużej niż bajki telenowelowe, w jakich gustuje spora część kobiet. Zatem życzę powrotu do intensywnej lektury w jak najszybszym czasie.

Yenka pisze...

Sądząc po słupku za 2015 (niespełna kwartał), to czeka Cię najlepszy rok od dawna ;-))

p. pisze...

hum, ciekawy przypadek, dla ktorego istnieje wiele mozliwych modeli prognostycznych czytelnictwa who. Ten super optymistyczny proponowany przez Y. bierze pod uwage tylko ostania znana obserwacje z 2015. Mniej optymistyczny (ok. 110 lektur) jest model paraboliczny, a model kolarski (czyt. cykliczny) jeszcze mniej (ok. 100). Zycze Ci zatem czasu na lekture i weryfikacje, ktory z nich byl najblizszy prognozom ;-)

Lesława Jaworowska pisze...

Ja w sumie mało komentowałam zawsze, bo Twoje wpisy były dla mnie tak hermetyczne, że nie znając Twojej sytuacji zyciowej czesto nie wiedziałam jak się odnieść do nich :) Teraz mi się trochę rozjasniło.

Cholernie Ci współczuję, wiem jak boli rozstanie, zwłaszcza takie nieoczekiwane. Nie wiem co więcej napisać.

Prześlij komentarz