21 lutego 2019

*

Pierwszej kłotni nie było, bo z misiem się nie da pokłócić.
Trafił mi się miś, który jak ognia unika konfrontacji.

Zależy mi na nim. Jemu zależy na mnie. Ale czegoś innego szukamy w życiu.
Pani psy mówi, że tak bywa. I że będę miała poczucie straty. Przez 3,5 miesiąca nie rozmawialiśmy ze sobą (nie licząc telefonu po pijaku, w którym płakał, że życie beze mnie nie ma sensu). I może tak to trzeba było zostawić.

IronMan mówi, żeby poczekać, co się wydarzy. Żeby dać sobie czas. Że nie umie beze mnie żyć.
A ja chcę czegoś bardziej, a jednocześnie nie chcę rezygnowac z IronMana. IronMan mi nie da "bardziej", bo nie umie.
Stoję w rozkroku i to jest głupie.

Założyłam konto na Tinderze. Mam do Tindera dosyć negatywny stosunek, ale rozmawiałam ostatnio z kimś, kto znalazł sobie połówkę właśnie na Tinderze. Trwało to rok i było okupione mnóstwem nietrafionych spotkań z palantami. Nie wiem, czy mam na coś takiego czas i dość siły.

Na razie założyłam konto. Wstawiłam zdjęcia, na których wyglądam niekorzystnie. Jakieś wakacyjne - nieuczesane, bez makijażu, w aseksualnych wygodnych ciuchach. No cóż, taka właśnie jestem. W wakacje się nie maluję i nie czeszę. Nie będę udawać kogoś innego niż jestem.
A poza tym nie lubię tego Tindera.
Nie wierzę, że kogoś poznam, ale chyba potrzebuję nowych znajomości, wyjścia do ludzi, czegokolwiek...

W styczniu byłam w Warszawie. Spotkałam się z dziewczyną poznaną na portalu książkowym. Już dawno nie przenosiłam wirtualnych znajomości do reala :) Trochę zapomniałam, jakie to ekscytujące.

Jutro spotykam się z kolejną dziewczną, którą poznałam na Lubimy Czytać.

W zeszłym tygodniu początkujący Autor, poznany również na Lubimy Czytać, zaprosił mnie na domówkę rozpoczynającą akcję promocyjną jego ostatniej książki. Odmówiłam. Teraz żałuję.

_____________

Facet z Tindera zapragnął ze mną porozmawiać przez telefon. Nazwijmy go R. Rozmawialiśmy 4 minuty (sprawdziłam) i powiedział, że sorry, ale jest zmęczony, dopiero wrócił z pracy, musi coś zjeść i idzie spać. I porozmawiajmy kiedy indziej. Jednym słowem spławił mnie koncertowo. W 4 minuty??

R. powiedział o sobie tylko tyle, że jest po rozwodzie, nie ma dzieci, pracuje u siebie i szuka kogoś na stałe. Nie interesują go przygody i krótkie znajomości.
_____________

Mam taką refleksję, że IronMan nie przeszedłby testu tinderowego. Ma twarz, która nie przyciąga w pierwszym momencie - w oczy rzuca się nos, a nie mądre, dobre oczy. Również pierwsza rozmowa zakończyłaby się porażką. To co w nim najpiękniejsze jest ukryte dosyć głęboko. Trzeba się do tego dogrzebać. Jak tu znaleźć kogoś takiego na Tinderze?? Nie da się.

No nic, poczekamy zobaczymy. Na pewno fakt, że faceci się odzywają (mimo tych zdjęć) poprawia samopoczucie. Istnieje jednak szansa, że rzucę tego Tindera w cholerę, bo już teraz nie mam do niego cierpliwości.
Koleżanka, która go polecała spotkała się z 16 facetami, zanim spotkała tego swojego. 16!! Ja po jednej rozmowie telefonicznej mam dość,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz