23 lutego 2019

Jeszcze o Tinderze

Przedwczoraj odezwał się D.
Pisał dużo i często. Przeszkadzał mi. Próbowałam go przystopować mowiąc, że jestem w pracy i nie bardzo mogę pisać. Na chwilę przyhamował.

Strzelał tymi wiadomościami jak z karabinu maszynowego. Bez wielkich liter i znaków interpunkcyjnych, za to z włączoną opcją autokorekty. To było wyzwanie intelektualne.

Sam D. poinformował, że jest 7 lat po rozwodzie, ma trójkę dorosłych dzieci i juź nawet dwie wnuczki. I uwielbia tańce. Koniecznie chciał się umówić wieczorem na tańce.
Na życie zarabia jako kierowca wywrotki.

Tańce może by mi się nawet przydały, i może mogłabym tego D. potraktować jako fajną rozrywkę, ale nie lubię jak się mnie popędza.

D. dał mi numer telefonu i co chwila dopominał się, żebym zadzwoniła. Napisałam, że jeśli nie dzisiaj, to niedługo zadzwonię. "Ja nie lubię czekać". No i tak nam się znajomość skończyła, zanim nawet się zaczęła.

D. próbował jeszcze następnego dnia, ale mu grzecznie odpisałam, żeby szukał partnerki do tańca gdzie indziej. Natychmiast strzelił trzema wiadomościami:

No to pa zyj spokojnie
A zycie tobie upłynie
Siedząc w domu

z tym wielkopolskim "tobie", do którego powoli się przyzwyczajam, ale wciąż nie cierpię.

Druga tinderowa próba zakończona porażką.
Czy jeśli z żadnym z tych facetów się nie spotkałam, to się liczą w odliczaniu do szesnastu??

_______________

Po pracy spotkałam się z dziewczyną z Lubimy Czytać. Świetna osoba! Jakich ja świetnych ludzi poznaję w internecie! Serio! I wiele z takich znajomości trwa do dziś. Pani psy mówi, że internet to dzisiaj najpowszechniejszy sposób poznawania ludzi. Serio, dopiero dzisiaj? :):)

_______________

IronMan znowu się zapowiedział. Jedna część mnie mówi, że nie ruszę dalej, dopóki definitywnie tego nie skończę. Druga część mnie mówi: jeśli kogoś poznasz, będziesz musiała przestać się widywać z IronManem.  Koniec z piciem wina w łózku, patrzeniem sobie w oczy i przytulaniem w nocy. Ech...
Nie jestem jeszcze gotowa na tak dramatyczne zmiany. Póki co, IronMan może spać spokojnie.

_______________

Z Tinderem postanowiłam dać sobie spokój. Nie kasuję go, niech sobie będzie na telefonie, ale już wiem, że na to trzeba mieć czas, a nawet duuużo czasu i być gotowym do randki natychmiast. To nie jest mój styl i nie wiem, czy będę umiała to przeskoczyć. Może w wakacje? A może nigdy.
Lubię jak wszystko się dzieje powoli.

Wczoraj wieczorem odezwał się K. Już kilka dni temu napisał do mnie "dzień dobry". Ja odpisałam "dzień dobry" i na tym się skończyło. Wczoraj przeprosił, że się nie odzywa, ale na starość zachciało mu się studiować i wkuwa do ezgaminów. Niech wkuwa. Lubię ludzi, którym się chce i dla których wiek nie jest żadną wymówką. K. na nic nie naciska, do niczego nie zmusza, o nic nie pyta, nie każe dzwonić. I bardzo dobrze. To mi odpowiada. Raz na tydzień mogę zamienić z nim dwa zdania :)

_______________

Niepokoję się o Zasadowego. Dzwonił w styczniu, ale byłam akurat z Igą w Paryżu, więc nie pogadalismy. Potem były jego urodziny (nie odpowiedział na życzenia). A potem były walentynki. Po raz pierwszy od 13-14 lat nie dostałam od niego walentynki.
Martwię się.
Staram się szanować jego obsesyjną potrzebę trzymania wszystkiego w tajemnicy, ale chyba napiszę do jego pracownicy. Albo wspólnika.
Poczekam jeszcze tydzień, dwa. A potem trudno, najwyżej mnie zabije.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz